|
|
MAREK
RÓŻYCKI Jr - urodzony w Zakopanem; dziennikarz, prozaik, felietonista, przez |
|
|
APETYT NA ŻYCIE z KATARZYNĄ FIGURĄ - rozmawia Marek Różycki Jr. |
Katarzyna Figura jest absolwentką stołecznej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej (obecnie Akademia Teatralna), którą ukończyła w 1985 r. Wystąpiła m.in. w następujących filmach: "Przeznaczenie" (reż. Jacek Koprowicz), "Ga, ga. Chwała bohaterom" (reż. Piotr Szulkin), "Osobisty pamiętnik grzesznika... przez niego samego spisany" (reż. Wojciech Has), "Pierścień i róża" (reż. Jerzy Gruza), "Pociąg do Hollywood" (reż. Radosław Piwowarski), "Kingsajz" (reż. Juliusz Machulski), "Porno" (reż. Marek Koterski), "Mleczna droga", "Wrzeciono czasu" i "Słoneczny zegar" (wszystkie w reżyserii Andrzeja Kondratiuka), "Autoportret z kochanką" (reż. Radosław Piwowarski), "Historie miłosne" --------------------------------------------------------------------------------------------------- - Podobno wszystkie wywiady traktuje Pani jak kreację. Kim będzie Pani dzisiaj? - Prawdziwą mnie zostawiam dla siebie i moich bliskich. Mimo to, zwykle bardzo się otwieram, jestem szczera i prostolinijna. Kreację w wywiadzie traktuję jako spełnienie zapotrzebowania na inność. Chcę, aby wywiad ze mną był po prostu ciekawy. - Jaki impuls sprawił, że wybrała Pani zawód aktorki? - Od najmłodszych lat potrzebowałam nierzeczywistości i magii, mieszaniny nie- - Czy zdarzyło się Pani zwątpić i myśleć o porzuceniu aktorstwa? - Mój zawód jest moją pasją. Moje marzenie cały czas się spełnia, tak jak życie. Jego istotą jest dla mnie ciągła przemiana i ciągłe stawanie się. Nawet jeśli coś osiągam, to traktuję to jako pewien etap do osiągania kolejnych, nowych rzeczy. Lubię wciąż nowe wyzwania, zmiany, fascynuje mnie postęp. Oczywiście, że pewnie jak każdemu, zdarzały się chwile zwątpienia, wielu rzeczy nie udało mi się zrealizować tak, jakbym tego chciała i pragnęła. - Ponoć słynie Pani ze swej impulsywności... - Nie można być pasywnym. Lepiej wyrzucić z siebie coś, co boli i z czym się nie zgadzasz, nawet jeśli trzeba za to później płacić. Tłamszenie emocji w sobie nie jest konstruktywne ani postępowe. Natomiast wybuch bywa konstruktywny, rozładowuje sytuację i pozwala stworzyć coś nowego, na przykład nowe relacje. - ... tak, nie wolno dopuszczać do zalegania afektów, choćby w trosce o własny system nerwowy. Kiedy Pani zdaniem powinniśmy "brać sprawy w swoje ręce"? - Zawsze, kiedy to czujemy i wymaga tego sytuacja. Musimy mieć odwagę i konfrontować życie, nie poddawać się. Najłatwiej zarówno w twórczości, jak i w codziennym życiu jest - Skąd czerpać tę odwagę i siłę, o której Pani mówi? - Bez wątpienia dostajemy ją od rodziców, dlatego tak ważna jest rola rodzica - Jest takie rozgraniczenie - woli Pani grać sobą czy siebie? - Granie sobą to wykorzystywanie własnego potencjału, używanie siebie jako środka wyrazu. Dzięki charakteryzacji, kostiumowi i materiałowi literackiemu możemy stworzyć kreację, w której będziemy nie do poznania. Jednak bagaż życiowych doświadczeń, - Czy publiczność wpływa w jakiś sposób na spektakl? - Mamy ścisły szkielet tekstu, poza którego ramy nie możemy wyjść. Natomiast każdego wieczoru gramy przed inną publicznością. Publiczność to również aktorzy. Spektakl cały czas żyje. Nie można tych spraw oddzielać. W filmie nasza gra zostaje uchwycona przez kamerę, a końcowy efekt jest już stałym, niezmiennym obrazem. W teatrze przeciwnie. Każdy wieczór ma inny nastrój, inna jest kondycja aktorów, inny odbiór publiczności. - Do jakiego stopnia akceptuje Pani siebie? - Muszę akceptować siebie, nawet jeśli nie do końca się lubię. To nie bałwochwalstwo - Czym jest dla Pani spełnianie marzeń? - Stawaniem się coraz lepszym, coraz mocniejszym. To nieustanna praca nad sobą. - Kiedyś powiedziała Pani: "Dzięki bogactwu dyskretnych, uśpionych doświadczeń - To doświadczenia zbierane całymi latami. Wcale nie muszą być jakieś szczególne, - Pani życiowe motto? - Przez wiele lat towarzyszyło mi "carpe diem" i chyba cały czas jest mi bardzo bliskie. - Jest Pani współwłaścicielką restauracji KOM. To jakby Pani drugi dom?... - To taki drugi teatr, w którym zdajemy egzamin przed gośćmi, analogicznie jak przed widzami w teatrze. Każde danie jest pewną historią, na którą oczekujemy reakcji. Sztuka kulinarna nie przez przypadek jest nazywana sztuką. Zupełnie niesłusznie sprowadza się ją banalnie do kuchni, stołu i zaspakajania najprostszych potrzeb. Sztuka kulinarna jest prawdziwą kreacją. Kucharze postępują według przepisu, ale każdemu nadają własną interpretację. Dlatego kuchnia - także pewnego rodzaju improwizacja - ma tak wiele ze sztuką aktorską. KOM jest afirmacją urody życia, jest zdarzeniem, spotkaniem ludzi, wymianą kulturową. Smaki i zapachy pozwalają nam na odbycie podróży w najbardziej odległe rejony świata, nie ruszając się z serca Warszawy. - Zatem wielu bisów życzę! I w teatrze, i w restauracji... A w filmie - celnych klapsów!...
|
| |
||
...
<<<...powrót do serwisu ... |
||