|
|
MAREK
RÓŻYCKI Jr - urodzony w Zakopanem; dziennikarz, prozaik, felietonista, przez |
|
|
KULTOWY NATURSZCZYK JANA HIMILSBACHA, aktora, pisarza, scenarzystę -
|
Pisarz, scenarzysta i aktor charakterystyczny. W 1947 wszedł w kolizję z prawem. ________________________________________________________________ "Marcel Proust spod budki z piwem": tym mianem miał podobno określić Himilsbacha Tadeusz Konwicki. Trudno się pod tym nie podpisać. Janowi Himilsbachowi absurd towarzyszył od początku - w metryce jego urodzenia pijana urzędniczka wpisała
Z Janem Himilsbachem - wówczas już znanym i uznanym aktorem, i pisarzem - rozmawiałem dziesiątki razy jako początkujący student UW w pobliskiej restauracji "szybkiej obsługi": "Harenda". Kiedyś zauważył, jak robię jakieś notatki przy stoliku, przywołał mnie do siebie, postawił piwo, jedno, drugie, trzecie, a za nami rósł stos barszczyków z krokietami, ponieważ samego piwa nie podawano w tak
Z czasem zacząłem przynosić na nasze spotkania magnetofon, by utrwalić choć fragmenty rozmów, specyficzny dowcip, światoodczucie a także znamienną, choć często wyrwaną
* * *
- Biografia Pana jest niezwykła i "nieuczesana": kamieniarz, aktor, pisarz.
- Przede wszystkim jestem śmierdzącym leniem. Muszę tyrać na chleb, więc imam się różnych zajęć. Są ludzie, którzy nigdy nie pracowali - znam wielu takich - ale za to mają bogate mamusie, bogatych, świetnie ustawionych tatusiów albo bogate kochanki, kochanków. W życiu nie ma nic za darmo... Dla chcącego - nie ma nic... Te wszystkie zawody, które wykonuję, to ciężka praca fizyczna. Każda praca pozornie umysłowa wykańcza człowieka fizycznie i psychicznie. I to się widzi na co dzień...
- Jest Pan zawodowym "naturszczykiem". Wtajemniczeni twierdzą, że naturalność,
- To nie jest poza. Jestem, jaki jestem!
- Jako autor "Monidła", "Przepychanki", "Zatopionych skał", "Łez sołtysa" - bywa
- Ależ ja nie bywam w żadnych salonach! Trudno nazwać "Małą Kameralną" salonem literackim - chociaż przychodzili tu Gałczyński, Tuwim, Słonimski, Świderski, Maklakiewicz, Hłasko, Cybulski, Konwicki, Komeda. Do Związku Literatów nie chodzę, chyba że po rekompensatę albo jakąś zapomogę. Gdyby się tak głębiej zastanowić, to ja nigdy nie pisałem dla pieniędzy. Sprawia mi to przyjemność, czasami mnie nagabują albo piszę dla świętego spokoju... W sprawie zaś artyzmu - jak mówią - istnieją dwie drogi, by stać się kulturalnym. Jedna polega na tym, by zdobyć solidne wykształcenie, druga - by mieć wiele nałogów...
- Co sprawiło, że chwycił Pan za pióro?
- Zacząłem pisać wiersze i całe szczęście, że nic z tego nie wydałem. Gdyby nie - nieżyjący już - Julian Rogoziński, to żadna moja książka nie ujrzałaby światła dziennego. Pamiętam, siedziałem w "Kameralnej" i chciałem pożyczyć od niego parę złotych; ponieważ ciągle mu mówiłem, że piszę - odpowiedział mi: "Jasiu, masz tutaj na taksówkę do domu, a jak przyniesiesz to wszystko, coś napisał, wtedy pożyczę ci pieniądze". Co miałem robić! Pojechałem, zabrałem tę całą moją pisaninę i w ten sposób powstało "Monidło"...
- Bohaterowie Pana opowiadań i postacie, w które wciela się Pan w filmach - wolą statystować niż grać główne role. To nieudacznicy, outsiderzy, lumpy, niebieskie
- Wszyscy jesteśmy aktorami, a każdy z nas ma w życiu przeznaczoną swoją rolę epizodyczną. Daj Boże! zagrać ją dobrze każdemu... Oczywiście, w każdym środowisku
- Dokumentuje więc Pan prawdę o brutalnym, perfidnym, przewrotnym losie
- Ja po prostu stwarzam pozory prawdy. Pomiędzy mną a wieloma moimi kolegami
- Ci wszyscy ludzie, których powołuje Pan do życia, są przeraźliwie samotni.
- Oczywiście, że wszyscy są samotni, tylko niektórzy mają jeszcze złudne poczucie wolności. Ludzie wyobrażają sobie Bóg wie co, a na co dzień przeżywają dramaty,
- Widzę, że ma Pan "zmęczone oczy", a ponoć są one zwierciadłem duszy.
- Życie mnie nie wyczerpało, ani ja życia, ponieważ moje życie jest beczką bez dna.
- Na warszawskiej ulicy, w kawiarni czy knajpie - prowokuje Pan swoją
- Żadna mistyfikacja; jest mała i tylko mała stabilizacja. Nie jestem czysty jak łza -
- Trudno jest przeprowadzić "dowód prawdy": jak żyje i kim jest Jan Himilsbach. Zazdrośnie strzeże Pan swojej legendy. Spytam więc, na czym polega - według Pana - umiejętność życia?
- Powiem banał: umiejętność życia polega na zdolności przystosowania się do
- Sięga Pan czasem do gwiazd?
- Nie! Absolutnie, nie! Nie jestem romantykiem, nigdy też nie marzyłem. Wydaje mi się,
- Wielu ludzi należy do fanatyków "Rejsu" i żal im, że nie tworzycie znów razem:
- Marek Piwowski też wyjechał, uczy Amerykanów, jak robić westerny. Ale oni wszyscy
- Czuje się Pan dobrze obsadzony w sztuce zwanej życiem?
- Powiedziałem ci już, że jestem leniuchem i jestem szczęśliwy, gdy mam wolne ręce
- Jaka jest Pana ostatnia namiętność?
- Uwielbiam konie, piękne kobiety i gorzałkę. Ja tego nie wymyśliłem, ale wielu mężczyzn powiedziałoby to samo.
- Czy jako czołowy "naturszczyk" Polski nie uważa Pan, że coraz więcej jest przebierańców, a coraz trudniej o oryginał?...
- Tak w ogóle, to nie ma określenia - "naturszczyk". Szkoła daje tylko świstek - zaświadczenie, natomiast sam facet musi zrozumieć, czego oczekuje od niego reżyser,
***
- Czy zalicza się Pan do znawców kobiet?
- Ten, kto uważa, że zna kobiety, jest idiotą. W ogóle nie rozumiem, dlaczego Bóg
- Nigdy nie podejmował Pan studiów nad tym fenomenem natury?
- Jestem tylko biernym obserwatorem postępowania kobiet. To znaczy ani mnie one
- One są klasą dla siebie, a my jesteśmy klasą w sobie?
- Coś w tym rodzaju. To jest osobny rozdział, inna mentalność. Ja od dziecka wolałem męskie towarzystwo i te upodobania pozostały mi do dzisiaj. Kiedy się żeniłem, na
- A więc jednak może Pan określić swój typ kobiety - istoty, która potrafi Pana zafascynować, oczarować, zauroczyć?
- Dość długo rozmyślałem na temat kobiet i powiem panu, że mało mnie one obchodzą. Nawet niechętnie z nimi rozmawiam, ponieważ z reguły nie mają nic do powiedzenia.
- Ale za to żyją znacznie, znacznie dłużej!
- Przecież mówię, że są bardzo nieszczęśliwe... My tu sobie gadamy, a kobieta
- Faktem jest, że żonaci mężczyźni płacą podatek "od luksusu", ale czy wyklucza
- Nie ma kobiet bezinteresownych!!! Pisałem kiedyś reportaż o takiej jednej panience
- Był Pan kiedyś zakochany?
- Nie! Nigdy nie byłem zakochany. Ktoś mądry powiedział, że z miłością jest jak
- Czytałem u Remarque`a, że najlepszy sposób, aby utracić kobietę, to pokazać jej życie, na jakie można się zdobyć zaledwie w ciągu paru dni. Będzie się starała utrzymać je - ale z kim innym, kto potrafi jej dać to na stałe...
- To właśnie tak mniej więcej wygląda. Kobiety są dekoratywną płcią i nie można się nimi specjalnie przejmować. One same wystarczająco dużo robią zamieszania wokół siebie. Pragną uzależnić człowieka od swoich humorów i zachcianek. A jak już uzależnią
- Dlaczego Pan się ożenił?
- Dzisiaj nie bardzo pamiętam. Ale ja jestem człowiekiem wolnym. Nigdy nie pozwoliłem żadnej kobiecie powodować sobą, nigdy nie dałem jej prawa do siebie i pewnie dlatego jestem szczęśliwy. Słyszałem, że są ludzie, którzy podobno kochają się i trwa to
- Skoro rozmawiamy o kobietach, jaki jest Pana stosunek do pornografii?
- Powiedziałem ci już, że grzechem jest pozbawiać się przyjemności. Tak więc każdemu wedle jego potrzeb. Zgadzam się z opinią, że mężczyzna, który prawi morały, jest zwykle strasznym hipokrytą, a kobieta, która to czyni, jest zwykle brzydka. Oj, brzydka... Wiadomo, że ciało młodej dziewczyny jest o wiele ponętniejsze od ciała kobiety wiekowej, ale mam takich kolegów, którzy przepadają wprost za starszymi paniami. Na przykład kilku moich znajomych uwielbiało towarzystwo Mai Berezowskiej, zaś młode dziewczyny ignorowali. Kobieta wabi mężczyznę tym, co ma najlepszego - a więc ciałem. Wówczas wszystkie zachowania prowadzą do celu, aż w końcu facet jest usidlony na amen! Już
- Czyli w przypadku kobiety płeć jest wyzwaniem?
- Po prostu kobiety tak są obdarzone i wyposażone przez naturę, zarówno w cechy fizyczne, jak i psychiczne. One nie mają skrupułów, używają wszelkich sposobów, ba, nawet szantażu, żeby złowić upatrzonego faceta. Ilu ja widziałem mężczyzn, którzy
- Do sąsiedniego stolika przysiadły się dziewczyny właśnie w wieku, że tak powiem, poborowym. Co Pan może o nich powiedzieć?
- Dawniej ludzie żyli w klanach i łatwiej było spotkać porządną dziewczynę. Dzisiaj to co innego. Siedzimy tu w Harendzie i nic nie wiemy. Chociaż, sam popatrz: cztery dziewczyny
- Fakt, niełatwo opisać ten typ panienek. Charakter tych postaci zawiera się nie tylko
- Normalka, bezczelność gwiżdże w nos skromności...
- Sądzi Pan, że są to zawodowo kuszące dziewczęta? Słowem - czy te róże pachną zawodowo?...
- Wiem tylko jedno, że pieniądz zbrukał lilię cnoty niejednej dziewczyny. A ceny na tym targowisku pozorów są odpowiednio regulowane...
- Pamięta Pan swoją pierwszą fascynację płcią przeciwną?
- ...to było tak dawno, że aż się wierzyć nie chce. W szkole podarowałem swojej sympatii
- Na koniec spytam: gdyby to Pan miał stworzyć kobietę, w jakie cechy by ją Pan wyposażył?
(Po długiej chwili namysłu) - Chyba nic bym nie zmienił. Ale najpewniej stworzyłbym
- ...a jakaś rada, wskazówka dla mnie?
- Powtórzę tylko za Daną Dumitrin i Michaliną Wisłocką: "Kobiety są zdumiewające!!! Choćbyś je uważał za najbardziej wyrafinowane oraz zintelektualizowane, ich ideał mężczyzny jest właśnie taki: zblazowany brutal z kasą". Nie tak dawno kobiety ceniły KLASĘ, niestety, obecnie - coraz częściej - widzą jeno kasę...
P.S. Muszę dopisać zdanie kończące, że Janek był jednak do końca życia bardzo zakochany w swej żonie - Basicy (Barbary) i traktował ją jako swego najlepszego kumpla...
|
| |
||
...
<<<...powrót do serwisu ... |
||