|
|
MAREK
RÓŻYCKI Jr - urodzony w Zakopanem; dziennikarz, prozaik, felietonista, przez |
|
|
N U M E R Opowiadanie radiowe Marka Różyckiego jr. |
Wartość telefonu polega na tym, co
Pierwsza w nocy. Wybudzony dzwonkiem telefonu znad klawiatury komputera - podejmuję słuchawkę. Zalewa mnie potok słów. - I ty możesz tak żyć? - spytała z lekceważeniem. - Jesteś ślepy i głuchy Słowa wyrzucała szybko, jak pociski z karabinu maszynowego, jej głos przeszedł Wytarła nos i wzięła głębszy oddech. - Co ty w ogóle możesz wiedzieć o miłości. Zamknięty, zaskorupiały w swoim nieudacznictwie, z którego zrobiłeś sztandar... Jesteś żałosnym starym gówniarzem. Można ci tylko współczuć, bo nawet obrazić Poprawiłem słuchawkę telefonu, którą przytrzymywałem między głową a barkiem. Przypaliłem papierosa zapałką, którą właśnie skończyłem czyścić paznokcie. W kinie pamięci zachowałem tylko jeden film. Obraz , który nieustannie wygrywał rywalizację z otaczającą mnie rzeczywistością. Raz widziałem go jako komedię, farsę, brukowy romans; czasem zaś czułem się bohaterem dramatu, w którym wikłałem zakończenie, by doprowadzić do happy endu. Próbowałem różnych sztuczek, ale Poczułem fale gorąca oblewające ciało. Znajomy zawrót głowy, ucisk w skroniach. Twarz zaczęła palić, jak po nartach, kiedy w schronisku piliśmy herbatę - już bezpieczni, jeszcze pełni emocji. Delikatnie odłożyłem gadającą słuchawkę na biurko. Otworzyłem okno. Rozpiąłem koszulę. Nocne powietrze stało się prawdziwą ucztą dla płuc. Byłem zaskoczony jej wyzwaniem. A może przeczuwałem, że tak musi się stać... Zawsze bałem się szczęśliwych spełnień. Nie dowierzałem im. "Gdy Bóg pragnie nas ukarać, spełnia nasze prośby i błagania"- przemknęła mi przez głowę prześmiewcza myśl aforysty. Jednak byłem zaskoczony, kiedy rzuciła mi w twarz: "O mnie trzeba walczyć!" Pierwszy i jedyny raz uderzyłem ją, a ona śmiała się wyzywająco. Prowokowała mnie, jak wszystkich mężczyzn dookoła, którzy byli z nią, a z którymi Mechanicznie wziąłem słuchawkę. - Wahałam się, ale w końcu ci zaufałam. Nie możesz mnie tak zostawić! Nie jestem przedmiotem! Czuję ból, rozpacz... Cierpię. Zrobię wszystko, żeby być z tobą. Nie rozumiem - przecież nie byłam ci obojętna. Dlaczego?! Przyciągnąłem telefon do łóżka. Położyłem się ze słuchawką przy uchu. Byłem potwornie zmęczony i rozdrażniony. Tak bardzo chciałem kochać każdą komórką swojego ciała i być kochanym! Ale od tamtego pamiętnego zdarzenia coś we mnie pękło. Stałem się przeraźliwie pusty. Nic nie brałem, ale też nie potrafiłem nic z siebie wykrzesać. Nie budowałem sobie ołtarzy i przestałem stawiać je innym. Nie wyobrażałem sobie już czegokolwiek. Czasem tylko świtała myśl zdrożna: Obudziłem się z odrętwienia. Zdecydowałem się wreszcie przerwać atak spazmatycznego płaczu w słuchawce. - Pani się myli... Mylisz się - poprawiłem się bezwiednie. - Przykro mi, Po chwili milczenia dodałem - Zaopiekuj się mną... Po drugiej stronie słuchawki zapadła martwa cisza, a po chwili usłyszałem: - Nie, połączyłaś się z Markiem. Pomyliłaś ostatnią cyfrę numeru. Zamiast 9, wybrałaś 0... Ale to nic - śpiesznie łapałem kontakt z dziewczyną - musimy bardzo blisko siebie mieszkać... Może nawet na tej samej ulicy... Przecież reszta cyfr się zgadza... Nie mogę pozostawić Cię w tak kiepskim nastroju... A tak w ogóle to i ze mną nie jest najlepiej... - Przepraszam pana, bardzo przepraszam... Mam na imię Magda i sam pan usłyszał, jak mnie dopadło... Jest mi strasznie wstyd... - Malutka, ale ja chcę Ci pomóc wykaraskać się z tego dołka - Powiedziałem to bezwiednie, dość egoistycznie myśląc o stanie mej duszy i nerwów. - Czy Ty przypadkiem nie mieszkasz na Klaudyny?... - Przestraszyłam się, Marku; jesteś jasnowidzem?! Tak, mieszkam Doznałem porażenia zmysłów. Przecież to "mój" blok!!! - Przepraszam Cię, może to nie na miejscu pytanie, ale jak wyglądasz? - Dlaczego chcesz wiedzieć? - W głosie Magdy usłyszałem nieufność i rezerwę. - Wyobraź sobie, że mieszkamy w tym samym bloku i ja... pewnie Cię znam... - Jestem szczupłą blondynką, średniego wzrostu a na spacery wychodzę - To znam Cię z widzenia... Ciągle wypatruję Ciebie z okna, a jak już wychodzisz - To Ty... Wkurzasz mnie, że nigdy do mnie nie odezwiesz się ani słowem... - Znam nawet numer Twojego mieszkania... Czy skoro opieprzyłaś mnie, jak
|
| |
||
...
<<<...powrót do serwisu ... |
||