|
|
MAREK
RÓŻYCKI Jr - urodzony w Zakopanem; dziennikarz, prozaik, felietonista, przez |
|
|
POPLOTKUJMY O ŻYCIU... Z DOROTĄ STALIŃSKĄ plotkuje Marek Różycki jr. |
- Pani Doroto, powiem szczerze - podziwiam kobiety o nieco męskim charakterze - Takie osoby szczególnie zapraszam na spektakl "Zgaga", czyli opowieść o tragicznych skutkach poplątania jedzenia z miłością. Wielu ludzi przychodzi w depresji, a wychodzi rozbawionych, bogatszych o nowe przemyślenia. Poza tym, drogie panie - bo zwracam - ...chyba nieco za dużo tej emancypacji! Teraz w gabinetach psychologów - To się wynosi z domu. Mój tatuś był rektorem Politechniki Gdańskiej, miał wielki umysł, mamusia pracowała w NOT. Rodzice zaszczepili nam kanon niepodważalnych wartości: wiarę w słuszność walki o swoje racje i potrzebę realizacji swoich marzeń, czyli wiarę - Paweł ma 19 lat. To już prawie mężczyzna. Jest Pani z niego dumna? - Bardzo! Jest już dorosły i niezależny - jeździ własnym samochodem, zarabia - Niezmiernie szybko go Pani usamodzielniła. - Ależ zrobił to sam, ja mu tylko podsuwałam wcześniej odpowiednie lektury. Paweł już - ...a jak było wcześniej? - Paweł był dzieckiem niełatwym. Mówiłam mu zawsze: "Jesteś tak uparty, jak twoja - A wiek dojrzewania? Tu już nie chodzi o zakazy. - Tak, musieliśmy wspólnie przejść przez ten trudny czas negacji. Nieraz ciężko było mi się porozumieć z synkiem. Ale właśnie wtedy opracowałam 30-punktową ankietę dla dwojga ludzi żyjących pod wspólnym dachem. - Pomogło? - Tak. Dzięki niej dowiedziałam się, co najbardziej denerwuje syna w moim zachowaniu, - Bardzo mądre... Ale w tym wieku słyszy się różne przykre słowa, np. "Nienawidzę cię" albo szantaż w stylu "Wyprowadzę się z domu"... - Zgoda. Ale przecież i dorośli mówią do siebie różne rzeczy, a wcale tak nie myślą. Nauczyłam się nie brać sobie do serca tego, co dziecko mówi w złych emocjach. Sama też nie byłam aniołem i potrafiłam nieraz nakrzyczeć na Pawła. Ale w porę odkryłam magiczne słowo "przepraszam". Lwia większość rodziców nie używa w ogóle(!) takiego słowa - Chłopak potrzebuje jednak męskiego wzorca... - Na szczęście dla Pawła potrafię więcej rzeczy niż niejeden mężczyzna! I kran naprawię, - A co z męskimi zajęciami, których uczą ojcowie? - Ja Pawłowi zaszczepiłam miłość do wszelkich sportów - od małego jeździliśmy konno, - Czy Paweł ma już ukochaną - dziewczynę? - Tak. To jest jego pierwsza miłość. - Zaakceptowała ją Pani? - Jak mogłabym nie zaakceptować dziewczyny, którą on pokochał?! Zupełnie nie jest - Czy myśli Pani, że będzie dobrą synową? - Nie wiem, ja unikam takich określeń. Jesteśmy na zawsze związani tylko ze swoimi dziećmi i rodzicami. Natomiast nigdy nie ma gwarancji, że ludzie, którzy się teraz kochają, będą się kochali za 20 lat. Dlatego ja uważam, że jest jakieś oszustwo w przysiędze małżeńskiej. Nie możesz przysięgać: "nie opuszczę cię aż do śmierci" w imieniu osoby, której nie znasz, a którą będziesz za 30 lat. Natomiast jeśli nam się już przydarzy miłość, - Pani jest teraz sama? - Ja nie jestem sama, jestem z synem. Nigdy nie będę sama. Syn zawsze nosi matkę - Dlaczego z nikim się Pani nie związała? Nie szukała Pani nowego partnera? - Kiedy urodził się syn, który jest największym darem od Boga, najważniejszym obowiązkiem było zapewnienie mu dobrego, radosnego, bezpiecznego życia oraz wychowanie go na fajnego człowieka i czułego, troskliwego faceta. Syn był moim priorytetem. - Obawiała się Pani, że trzecia osoba może w tym przeszkodzić? Bała się - Kierowałam się maksymą: nas trzeba pokochać we dwoje. Nie pozwoliłabym nigdy, - A nie ma Pani świadomości, że poświęciła spory kawałek swojego życia wyłącznie - Poświęcenie to jest coś, co nas bardzo drogo kosztuje, czego potem żałujemy - Musi być Pani fajną matką. - Moje dziecko zawsze wiedziało, że jest kochane. Mówiłam mu przynajmniej raz dziennie: "Kocham cię, synku". I do dziś dnia tak jest. - Kiedyś Paweł ułoży sobie życie... Co wtedy? - Ależ on już ma swoje życie... Niedługo się wyprowadzi ode mnie, jak tylko zacznie studiować... Chociaż mój dom pozostanie zawsze jego rodzinnym domem i myślę też, - Nie mówię o sobie..., ale większość ludzi żyje w parach. Na takie jak Pani, wyzwolone, atrakcyjne kobiety, patrzy się niechętnie, niechętnie zaprasza się je - To jest w ogóle poza mną, może ja jestem jakiś dziwny, i n n y człowiek. Mnie - A po prostu bycie z mężczyzną? - Nie rozumiem zupełnie zachowań tych kobiet, które myślą, że jak jeden gość odchodzi, - I jest Pani szczęśliwa? - Tak! Czy tego nie widać? Dana mi została przez Boga miłość najwyższego lotu. Agape - - Nie dam Pani spokoju... Nie chciałaby Pani wypłakać się na męskim ramieniu? - Fakt, że usiądziemy i zaczniemy płakać, nie posunie niczego do przodu. Wypracowałam sobie niezależność i nie zamieniłabym jej na nic! Jak mówi porzekadło: "Bądź mądry i pisz wiersze"... A ja już wydałam trzeci tomik właśnie pod tytułem "Agape"... - A cięższe chwile, choroby? - Jestem jak zwierzę, które gdy jest ranne, idzie do lasu. Jak się wyliże, wraca, a jak nie, - A jeśli mimo wszystko któregoś dnia zabije Pani mocniej serce? - Jeśli to będzie miłość, to nie będę jej przeszkadzać.... - ...wcieliłem się w kobietę, aby z Panią poplotkować, a Pani taka męska, silna ------------------------------------------------ W latach 1976-1981 występowała w Teatrze na Woli pod dyrekcją Tadeusza Łomnickiego. Grała tam znaczące role klasyczne i współczesne. W 1977 roku zrobiła swój pierwszy, samodzielny monodram - "Tabu", za który otrzymała główną nagrodę na Ogólnopolskim Festiwalu Jednego Aktora w Toruniu. W 1976 debiutowała w filmie małą rolą w wielkim "Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy. W tym samym roku pojawiła się w "Niedzielnych dzieciach" Agnieszki Holland. Do grona najpopularniejszych polskich aktorek dołączyła po swoich występach w między innymi biograficznym "Miłość ci wszystko wybaczy" (1981) Janusza Rzeszewskiego, "Debiutantce" (1982) Barbary Sass, "Krzyku" (1982) Barbary Sass oraz "Lata dwudzieste... lata trzydzieste" (1983) Janusza Rzeszewskiego. W latach 80. pojawiła się także między innymi w takich przebojach jak: "Seksmisja" (1984) Juliusza Machulskiego, "Dziewczęta z Nowolipek" (1985) Barbary Sass według powieści Poli Gojawiczyńskiej, "Ga, ga: Chwała bohaterom" (1985) Piotra Szulkina, "Dekalogu III" (1988) Krzysztofa Kieślowskiego, "Ostatnim dzwonku" (1989) Magdaleny Łazarkiewicz, a następnie w "Historii niemoralnej" (1990) Barbary Sass i "Ferdydurke" (1991) Jerzego Skolimowskiego. Gościnnie pojawiła się także w serialach "M jak miłość" (2004) i w "Niani" (2006). Mistrzyni monodramu - w sztuce "Zgaga" w roli kobiety po przejściach. Aktorka śpiewająca - wciąż można usłyszeć jej koncert "Kolory miłości". Poetka - ostatnio wydała trzeci tomik wierszy pt. "Agape". Dorota Stalińska jest laureatką prestiżowych nagród, m.in. nagrody im. Zbigniewa Cybulskiego przyznawanej przez miesięcznik "Kino". (oprac. JAK)
|
| |
||
...
<<<...powrót do serwisu ... |
||