Człowiek dobry
wstydzi się nawet przed psem.
Antoni Czechow
Nie od dziś głoszę bliźnim nieco strawestowaną kwestię Klary do Papkina:
"Jeśli nie chcesz mojej zguby, przyjacielem bądź mi luby/a/". Jest to - niestety - wielokroć wołanie na puszczy… Jakże nieprawdopodobnie brzmi dziś wyznanie Maeterlincka - przytoczone przez Joyce’a: "Jeśli Sokrates opuści rankiem swój dom, znajdzie mędrca siedzącego na swym progu. Jeśli Judasz wyjdzie po zmroku, ku Judaszowi zwróci kroki swoje". Dziś trudno trafić za człowiekiem
i do człowieka... Prawda moralna stała się czymś odrębnym od egzystencji fizycznej!
Rozpowszechniła się mitomania. Kompensacja zgrzebnej egzystencji, chudej
kondycji, atrofii możliwości? W środku mitu - pisał Mieczysław Jastrun - człowiek
nie wie, że jest nim ogarnięty, jego postępowanie przypomina często krok ślepca. Sam tworzy mity o sobie i wchodzi w zmitologizowane kontakty międzyludzkie. Nieautentyczne więzi między człowiekiem a człowiekiem tworzy lepiszcze tombakowego złota ułudy, chciejstwa, niekompetencji, ignorancji, lekceważenia, arogancji. Stąd prosta droga do jakże bolesnych dla otoczenia uzurpacji graniczących z manią prześladowczą. Efekt mniemanologii co dzień stosowanej, chorych rojeń o własnej osobie.
Jednak myliłby się ten, kto by sądził, że dobrze czują się odtwórcy nie swoich - cudzych - ról. Jakże często przybrane maski okazują się dziurawe, spadają, a "bohaterowie" nie potrafią utrzymać się w roli. O czymś to w końcu także
świadczy, że spożycie leków uspokajających i nasennych "na głowę" ludności dramatycznie wzrasta. Biedna głowa!
Gdy coraz trudniej zdefiniować człowieka, każda deklaracja wiary jest niewiarygodna. Tak więc jedynie możliwe kontakty opierać się mogą: bądź /paradoks/ na patologicznej wprost nieufności, bądź też na wierze okupionej mnóstwem cierpień i rozczarowań, gdy przydajemy bliźnim przymioty, jakich
oni w ogóle nie posiadają. W tym kontekście akt wiary w Przyjaźń - jawi się
jako akt bohaterstwa, heroicznej wprost odwagi.
Do czego doszliśmy?!
*
Na początku daję kredyt zaufania i czuję się szczęśliwy. Uprawiam filantropię.
Nie szczędzę siebie. Nauczyłem się, że przyjemność polega na wyobrażeniu sobie tego, jakim bardzo chciałoby się widzieć bliźniego, swego przyjaciela, a nie grozi weryfikacją wyobrażeń. Wbrew moim chęciom - prędzej czy później - okazuje się,
z kim mam /nie/przyjemność. I bywa smutno i żal... wyobrażeń. Przeklinam chwilę, która odarła z maski manekin twarzy przyjaciela-uzurpatora.
Zastanawiając się, co lepsze: stan błogiej nieświadomości, czy prawda o osobie, sięgam do Witkacego:
"Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
I myślę sobie, och, psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?
Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
A reszta? Ach, reszta, to jest gówno, proszę pani, wprost na szmelc /.../"
Życie bez uzmysławiania sobie powyższych faktów - rozczarowuje nawet pesymistów. Postanowiłem więc wraz z malutką grupką wiernych przyjaciół wypunktować jasne strony tego stanu rzeczy. Krótkie résumé:
* Człowiek jest ponoć tyle wart, ilu ma osobiście zdobytych wrogów. Najlepiej
dobiera się ich spośród /nie/byłych przyjaciół. Przynajmniej w tej roli są autentyczni...
* Wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi; ich liczba rośnie wprost proporcjonalnie do naszych rozczarowań.
* Nic to, że do celu najprędzej idzie się samotnie. Sukcesy przecież rodzą "przyjaźnie"... i mają wielu ojców.
Ponieważ bardzo rzadko jakaś sprawa jest długo poważna, przytoczę
- spłycając nieco zagadnienie - wiersz Bursy, będący swoistą satyrą
na kontakty międzyludzkie. Nawet konstatując za autorem, że trudno
o przyjaciół /przez wielkie "P"/, należy nam się przecież promyk uśmiechu:
"Jeżeli w rozmowie z niedużym gościem
będę używał w stosunku do ludzi niskiego wzrostu określeń:
kurdupel
korek
jamnik
to już mam w moim rozmówcy wroga
ale gdy powiem przy blondynie herkulesie
podobają mi się wysocy chłopcy blond
to wspaniały gatunek facetów
to na pewno nie zyskam przyjaciela..."
Nie mogę - niestety - tym razem, drodzy Czytelnicy, pozostawić Was
z grymasem uśmiechu na twarzy. Do poduszki kwintesencje - esencje
tematu zanotowane przez tych, którzy przenicowali naturę ludzką na wylot.
Do wyboru:
"Przyjaźń i miłość trzymana jest węzłem zobowiązań, który ludzie, ponieważ są nikczemni, zrywają, skoro tylko nadarzy się sposobność osobistej korzyści".
Niccolo Machiavelli
*
"Prędzej wybaczy ci ktoś podłość, której się wobec ciebie dopuścił, niż dobrodziejstwo, którego od ciebie doznał".
Karl Kraus
*
"Jak tu nie być optymistą. Moi przyjaciele okazali się - jak dotąd - takimi świniami,
jak przewidziałem".
St. Jerzy Lec
*
...taak, i ja tą sparzoną ręką mogę pisać o naturze ognia, pardon,
co poniektórych "przyjaciół"...
...
|