| |
Armand van Helden - prawdziwa choć prowokacyjna nowojorska gwiazda
old-schoolowego house'u lat 90, postać, którą albo się ubóstwia
albo wprost nienawidzi, powraca po długim czasie absencji
na rynek muzyczny. Czy jest to powrót udany? Trudno stwierdzić,
ale
z pewnością ponownie zaskakujący.
Armand:
Samego Armanda dłużej chyba przedstawiać nie trzeba, gdyż stoi
on obok Ericka Morillo, Carla Coxa, Todd'a Terry'ego, czy samego
Rogera Sancheza wśród dobrze znanych i uwielbianych na całym świe-cie
ikon amerykańskiego house'u, zaś swoim największym (i nie jedy-nym)
hitem You don't know me zapisał się w pamięci fanów muzyki tanecznej
na stałe.
New York:
Wbrew pozorom jednak van Helden nie wypowiada się
o elektronicznej muzyce tanecznej zbyt pochlebnie. Działo się
tak zapewne dlatego, że przez całe życie "twórcze",
inspiracje jakie czerpał
z różnych źródeł, miały swoje korzenie głównie w rodzimej - nowo-
jorskiej - kulturze hip hop'u, berakbeatu i mocno samplowanego
house'u. W takim właśnie klimacie, na początku lat 90, organizowane
były przez niego pierwsze imprezy i powstawały debiutanckie single.
Droga na szczyt:
Tuż po ukazaniu się pierwszego z nich Armand otrzymał niedwuznaczne
propozycje od przedstawicieli większych, renomowanych wytwórni
(jak np. Strickly Rhythm) i tak, nieuchronnie, rozpoczęła się
jego droga na szczyty list przebojów. Pojawiły się na rynku również
jego tętniące oryginalnością remixy takich nagrań, jak: Sneaker
Pimps - Spin Spin Sugar, Faithless - Insomnia, czy Tori Amos -
Professional Widow, które osiągnęły olbrzymi sukces w UK.
Ikona house'u:
Kolejny etap w karierze van Heldena nie miał nic wspólnego z tendencjami
spadkowymi, jakich doświadczały ówczesne gwiazdki popu - było
wręcz odwrotnie. Kolejnymi singlami wydanymi
pod szyldem wielkiej wytwórni FFRR: Flowerz, Koochy, czy wspomnia-nym
You don't know me, uplasował się na listach przebojów całego starego
kontynentu, a najlepszym dowodem respektu, jaki zyskał so-
bie w oczach fanów było umieszczenie pierwszego z wymienionych
jego nagrań na soundtracku do brytyjskiego klasyka filmowego (jeśli
chodzi o tematykę clubbingu), czyli Human Traffic.
Kolejnym singlem, wydanym w roku 2000 Why can't you free some
time, ponownie potwierdził swoją niepodważalną renomę, jako mistrza
samplingu... i w takim odczuciu pozostawił nas na parę dobrych
lat.
Powrót...
Powrót nie tylko na scenę klubową, czy na rynek muzyczny, ale
przede wszystkim powrót do korzeni, powrót do stron rodzinnych
- do Nowego Yorku.
Taki zapewne miał zamiar Armand van Helden kompilując nagrania
do swojego nowego wydawnictwa, które, jak sama nazwa wskazuje
(New York: A Mix Odyssey), ma być mixem oddającym nowojorski,
wielkomiejski klimat pełny mieszanki kulturowej, jak i, wypływającej
z niej, różnorodności muzycznej.
Stąd obok wielkiego hitu z roku 80 - Blondie - Call me - znajdujemy
jeden z trzech nowych nagrań Armanda - Hear my name - czy nieco
później, współczesny numer w klimacie electro-clash słynnego już
Felixa da Housecata - Cyberwhore. Połączenie, gdyż, mimo wszystko,
o "mixowaniu" nagrań trudno tu mówić, z pewnością pachnie
ryzykiem
i oryginalnością: rockowa Black Betty Ram Jamu tuż obok niezapomnia-
nego synth-popowego hitu Soft Cell Tainted Love, czy przeboju
grupy Yes Owner of a lonely heart. Mimo wszystko da się również
wyczuć przeważający, mocny zapach prochu, którym ten dynamit jest
nafaszerowany, bo nie ma wątpliwości, że jest to mieszanka wybuchowa.
Eksplozja, jaką przyniesie na rynku muzycznym,
na pewno nie pozostawi ludzi pracujących nad krążkiem Armanda
z pustymi kieszeniami.
Obok kompilacji takich gatunków, jak: rock'n'roll, synth-pop,
electro-clash, new romantic, rasowego rocka, czy nowojorskiego
house'u, prezentowanego przez samego Armanda, słuchacz nie może
przejść obojętnie, a na pewno, jeżeli się nie spodoba fanom muzyki
tanecznej, skusi wielu fanów choć jednego z wymienionych wyżej
gatunków.
Armand van Helden "New York: A Mix Odyssey" [Sony Music
Polska]
Playlist:
1. Blondie - Call Me
2. Armand Van Helden - Hear My Name
3. Klonhertz - Three Girl Rhumba
4. Felix Da Housecat - Cyberwhore
5. Yazoo - Dont Go
6. Heavy Rock - I Just Wanna Be A Drummer
7. AB/DC - This Feeling
8. Ram Jam - Black Betty
9. Jess and Crabbe - The Big Boo Ya
10. Soft Cell - Tainted Love
11. Armand Van Helden - My My My
12. The Romantics - Talking In Your Sleep
13. Aloud - Rocky XIII
14. Armand Van Helden - Let Me Lead You
15. Company B - Fascinated
Atrur Fabiański
|
 |