| |
Świat się cieszy na punkcie Avril Lavigne a ja wolę z młodego niepokornego pokolenia FeFe Dobson, Kelly Clarkson i Ashlee Simpson, która swój debiutancki krążek "Autobiography" od razu wprowadziła na szczyt "Billboardu" i do dziś sprzedała ponad trzy miliony egzemplarzy
w samych Stanach. Pobiła nawet swoją bardziej utytułowaną starszą siostrę Jessicę, której ostatni studyjny LP "In the skin" zaliczył jedynie drugą lokatę i rozszedł się o cały milion mniej.
Coraz więcej jest młodych "zbuntowanych" dziewczyn na muzy-
cznym piedestale ale Ashlee jest chyba najbardziej wiarygodna
i w przeciwieństwie do kanadyjskiej konkurentki FeFe, w jej muzyce mniej zauważalne są zapożyczenia.
Po niespełna roku od debiutu dostajemy jej drugi album zatytułowany
"I am me".
Ciekawa sprawa ale w tak krótkim czasie od piorunującego debiutu, udało jej się wydać jeszcze ciekawszy i bardziej zróżnicowany materiał.
Ashlee ponownie od razu zdobyła szczyt top 200 "Billboardu"
i niewątpliwie sfrustrowało to jej siostrzyczkę, która nowy materiał zapowiadała na listopad tego roku a jak widać premiery jak nie było,
tak nie ma.
Na listach buszuje już jakiś czas numer "Boyfriend" - bardzo przebo-jowy i z wpadającym w ucho riffem. Ale to zdecydowanie tylko przedsmak tego co możemy odkryć na płycie. Momentami jak
w "L.O.V.E." da się wychwycić lekkie nawiązanie do jej wielkiej muzycznej faworytki Gwen Stefani ale songi takie jak "Coming back
for more" czy utrzymany w szybkim tempie- taki gotowiec na hit "Dancing alone" to już ekstraklasa muzy. W tej z ostatnich kompozycji też troszkę słychać ex-wokalistkę No Doubt, podobnie jak w "Burning up". Jednak wokal Ashlee nadal pozostaje rozpoznawalnym, a muzy-czne brzmienie nadane przez mistrza Johna Shanksa jest po prostu porywające.
Album "I am me" ma naturalną siłę przyciągania i momentami niezwykłą siłę rażenia. Słucha się go doskonale w całości jak i fragmentarycznie, stąd spodziewajmy się ze strony Ashlee po Nowym Roku, jeszcze kilku hitów.
Polecam dodatkowo dwa piękne numery; "Catch me when i fall"
z delikatną sekcją smyczków oraz mocno zaakcentowanym fortepianem a także "Say goodbye" - klimatem nawiązujący delikatnie do "Crazy for you" Madonny - przy nim opadną na ziemię nastolatki- bo nie zapominajmy, że mimo muzycznej dojrzałości wokalistki, ona nadal jest takim wyrośniętym podlotkiem...
Z tego typu debiutami zawsze trudno jest się zmierzyć w kategorii - czy coś z niej dalej będzie, czy może to tylko komercyjny chwyt wytwórni- ale Ashlee tym właśnie wydawnictwem pokazała, że kocha śpiewać, ma w sobie delikatność dorosłej kobiety ale póki co z chęcią sobie poszaleje. I ja na to szaleństwo muzyczne z chęcią się łapię.
1. Boyfriend
2. In Another Life
3. Beautifully Broken
4. L.O.V.E.
5. Coming Back For More
6. Dancing Alone
7. Burnin Up
8. Catch Me When I Fall
9. I Am Me
10. Eyes Wide Open
11. Say Goodbye
|
 |