| |
Trochę bałem się nowego albumu Robbiego, lecz zupełnie niepotrzeb-nie. Tak jak w polskiej reklamie- gdzie miaucząc przywołuje skojarzenie z kotem, tak w swoim prowadzeniu muzycznej kariery, nadal spada na cztery łapy.
Jako pierwszy opuścił boysband Take That - co wyszło mu na dobre-
a pierwszy solowy singiel "Freedom", zadebiutował na brytyjskiej liście przebojów od razu na wysokiej drugiej pozycji.
Prócz koncertowego krążka "Live at Knebworth", wszystkie inne tytuły (nawet składanka hitów) od razu pojawiały się na szczycie listy sprzedaży płyt w Wielkiej Brytanii.
W 2002 roku podpisał największy w historii kontrakt finansowy
(80 milionów funtów z EMI), zdobył do tej pory 15 prestiżowych
nagród rynku brytyjskiego -Brit Awards, singiel "Angels" sprzedał
się w rekordowej na Wyspach ilości - 867,999 sztuk egzemplarzy
a z najnowszym singlem "Tripping"- zdobył już łącznie siedmioma nagraniami, szczyt listy singli.
W dziewięć lat solowej kariery w top 20 brytyjskiego "Music Week'u" zdołał też umieścić dwadzieścia dwa solowe songi - i tak o jego sukcesach można pisać dalej.
Największą piętą achillesową tego wielkiego showmana a jednocześnie kontrowersyjnie zachowującego się faceta w show businnesie, jest amerykański rynek muzyczny. Dlatego też wreszcie (choć tego nie
chciał) rozstał się ze swoim wieloletnim kompozytorem i producentem Guy'em Chambersem, wyjechał za Ocean nagrywać płytę... a tu jego najnowszy produkt "Intensive care" poniósł absolutna klęskę. No cóż, tylko Paul McCartney z nowym LP "Chaos and creation in the backyard" może w tygodniu premiery płyty, zająć zaszczytne 6 miejsce top 200
płyt "Billboardu". Ale Robbie widać na tym nie poprzestanie...
Nowy album to kolejny raz mieszanka różnych stylów muzyki pop, nad którą górą zawsze bierze melodyjność, łatwe do zapamiętania refreny
i ... głos wokalisty, który oczarowuje każdą z kobiet.
Wszystkie dwanaście kompozycji napisał sam z pomocą Stephena Duffy'ego a wspomniana para odpowiedzialna była także za produkcję LP. A płyta nagrywana w Londynie oraz Los Angeles w okresie od czerwca 2003 roku do maja br. od początku do końca nosi znamiona niezwykle przebojowej. To znaczy, że Robbiemu się udało i zupełnie niepotrzebnie obawiał się utraty Chambersa. Takie songi jak "Tripping", "Advertising space", "Please don't die" (mój faworyt na singla), "The trouble with me", bardzo dobry na koncerty "Sin sin sin", trochę rocko-wy "Random acts of kindness", postpunkowy żart "Your gay friend"
i naśladujący Rolling Stonesowy klimat " A place to crash" dokonają dzieła zniszczenia na każdej porządnej imprezie, w radiowym eterze
i oczywiście na europejskich listach przebojów. To da się przełożyć na frekwencję na najbliższych koncertach a o to przecież Robbiemu- biznesmenowi chodziło.
Cel osiągnął przy naprawdę równej i ciekawej nowej płycie.
1.Ghosts
2.Tripping
3.Make me pure
4.Spread your wings
5.Advertising space
6.Please don't die
7.Your gay friend
8.Sin sin sin
9.Random acts of kindness
10.The trouble with me
11.A place to crash
12.King of bloke and bird
|
 |