<<<...powrót do serwisu
...


The Rasmus
"Hide from the sun"
(Universal)



...

 


Przy okazji ukazania się ich krążka "Dead letter" osobiście napisałem
w recenzji : " (...) choć to piąty album kapeli The Rasmus, dopiero po wydaniu krążka "Dead letters" i przeboju "In the shadows", poznała
ich muzyczna Europa. (...) Specjalnie przy okazji premiery najnowszego albumu, przesłuchałem ich poprzednie wydawnictwa i mogę stwierdzić, że to najlepsze co im się dotychczas przytrafiło. (...)"Dead letter" to zbiór świetnie pomyślanych kompozycji, w których chłopaki "przycina-
ją", że aż miło. Propozycja dla niepokornych dzieciaków, bezpieczna
w użyciu".
Tyle słów wstępu a teraz zajmijmy się najnowszym wydawnictwem.
No właśnie, skoro przed dwoma laty tak ciepło pisałem o ich albumie,
co pozostaje mi zrobić teraz? No cóż, będę cukrzył niemiłosiernie, bo "Hide from the sun" jest ich najlepszą w dorobku płytą, najbardziej dopracowaną, przemyślaną i najlepiej zaaranżowaną. Poszczególne kompozycje choć mają nieco większego kopa, na pewno nic nie
zatraciły z ich wylansowanej przebojowości, co od razu słychać gdy włączymy LP w odtwarzaczu.
Zaczyna się rewelacyjnym "Shot", które jest chyba najlepszym "open-LP" w tym roku. Mocne uderzenie, świetny hipnotyczny chórek i zmiana rytmu przy jego doskonałym rasmusowkim zaakcentowaniu.
Lauri Ylonen ze swoim teamem zaczął przed dwoma laty europejską bitwę o fana stricte gotyku, z nieco popowometalowym zabarwieniem. Niby straszą a tak naprawdę nastolatki mdleją na ich koncertach.
U Lacrimosy, Garden Of Delight czy To/Die/For to się nie zdarzy. Stricte ok. ale z kim walczą? Przecież gro grup na czele z Nigthwish czy Within Temptation to inna bajka. Oczywiście, że nie chodzi o te kapele
a o konkurencję, która Europie dała się poznać nieco wcześniej,
czyli charyzmatycznym Ville Valo i jego grupie Him.
Ta walka to oczywiście wielkie słowa, bo faktycznie obie fińskie grupy
w sumie się lubią i nie ma co rozdmuchiwać wokół nich nadmiernego "hurra". Zajrzyjmy na wydany na początku roku, ostatni materiał Apocalypticy, gdzie obaj wokaliści śpiewają razem w duecie...
Przyszedł za to wrzesień i najpierw przypomnieli się swoim wyznaw-
com Rasmusi a zupełnie niedawno Him. Kto wygra w tym roku rywalizację? Bo dwa lata temu nie było co do tego żadnych wątpliwości.
Myślę, że i w tym roku sytuacja winna się powtórzyć bo The Rasmus
ma jak na razie dar komponowania liryków w mocnej metalowo-popowo-gotyckiej oprawie. Kiedyś takie połączenia nie byłyby możliwe (a co dopiero - do pomyślenia) a teraz nie dziwi projekt Nu Pagadi,
z laskami i chłoptasiami, którzy śpiewają głosami boys&girls-bandów rockowo metalowe numery (nawet standard Alice Coopera).
Wracamy do CD "Hide from the sun". Fińscy młodzianie balansują pomiędzy stylami udanie, czego dowodzi nawet video do sporego przeboju "No fear". W kulminacyjnym momencie obrazu, zza pleców wokalisty nie wypadają rzesze nietoperzy a... motyli- wszak taka
ilość dla widzów, nawet w tle księżyca, robi wrażenie...
Warto odnotować ciekawe momenty płyty jakimi są "Lucifer's angel" (kolejna sprzeczność?), model na hit "Last generation", "Dead
promises" - z doskonałą rytmiczną perkusją, "Keep your heart broken" oraz ballady, o których marzą chyba wszystkie nastolatki "Sail away" (cóż za gitarowy numer, nie powstydziliby się go legendarni Mr.Big czy Extreme) i wieńcząca wydawnictwo na wpół wolna kompozycja "Don't let go"- pamiętacie jeszcze "Always" Bon Jovi? Tu jest o niebo ciekawiej...
Wersja limitowana (digipack) ma jeszcze bonusik w postaci songu "Dancer in the dark", równie ciekawy jak pozostałe utwory.
Podsumujmy raz jeszcze- płyta w moim rocznym podsumowaniu
będzie walczyła o pierwszą dziesiątkę a wszyscy sympatycy melodyjnego nawet mocnego grania, muszą ją mieć w swoich
zbiorach.
Zostaje jeszcze do kompletu jedyny koncert kapeli w warszawskiej Stodole już 22 listopada.

1. Shot
2. Night After Night (Out Of The Shadows)
3. No Fear
4. Lucifer's Angel
5. Last Generation
6. Dead Promises
7. Immortal
8. Sail Away
9. Keep Your Heart Broken
10. Heart Of Misery
11. Don't Let Go

 

opracował Adam Dobrzyński
 <<<...powrót do serwisu
... .