| |
Zespół Believe czyli wypadkowa najlepszych momentów w muzyce progresywnej w naszym kraju w latach dziewięćdziesiątych a także zestawienie niezwykle utalentowanych muzyków.
Z takiej mieszanki mogła wyjść po pierwsze tylko doskonała grupa -
co wielce prawdopodobne także objawienie muzyczne w naszym kraju w skali roku- po drugie materiał, który jest w stanie zawojować nie
tylko nasz lokalny rynek.
No no no, tak tylko mogę napisać bo "Hope to see another day"
jest płytą kompletną pod każdym względem. Nie ma wśród ośmiu umieszczonych nań kompozycji ani jednego zapychacza ani jednej nieprzemyślanej kompozycji ani też choćby najdrobniejszego detalu, który Believe mogłoby oszczędnie się wyzbyć.
Prawda jest taka, że mimo, iż temat każdej z pieśni jest zupełnie inny, opisuje całkiem odmienną i często smutną historię (choćby "Seven days") to jednak wszystko to od pierwszego numeru ("What is love")
aż po zamykający owe dzieło song tytułowy, układa się w niewiary-godny niby concept album, który siłą rzeczy głęboko zapada
w świadomości odbiorcy już po pierwszym przesłuchaniu.
Co mogę pisać więcej o tak doskonałej, perfekcyjnie zagranej
i w stu procentach natchnionej, przeszywającej szczerością muzyce? Może teraz słów kilka o muzykach.
Skupię się na Satomi- niezwykle oryginalnej w tym składzie artystce, która poprzez wirtuozerski acz nowatorski sposób, odkrywa przed
nami sposób gry na skrzypcach. Może głupio to zabrzmi ale jej solówki są dla mnie tym samym czym wejścia Iana Andersona w Jethro Tull -
a wiemy przecież na czym gra po dziś, wymieniony geniusz..
Zwróćmy uwagę na wiodącą i momentami jak w "Coming down" bezwzględnie rewelacyjną perkusję, za którą zasiadł Vlodi Tafel... Kto nie był przed kilkoma dniami w stołecznym klubie Progresja, niebawem będzie mógł przekonać się o jego kunszcie podczas planowanej trasy...
Mogę tak wymieniać bez końca ale jeszcze na chwilkę zatrzymać chciałbym się przy dwóch osobach, Tomku Różyckim i Mirku Gilu - niezwykłym gitarzyście, bez którego riffy w naszym art -rocku jakże byłyby zacofane i niemodne.
A Tomek, no cóż, wokalista na miarę marzeń, człowiek niezwykle uduchowiony, w każdą z kompozycji wkłada tyle energii, tyle serca,
że nie sposób nie zwrócić na jego obecność, uwagi. Takie kompozycje jak "Needles in my brain" czy lekko "karmazynowa" "Pain" tylko dzięki odpowiedniej metaforyce słów i ich niebanalnej interpretacji (przez Tomka), są w stanie unieść słuchacza . ponad ziemię.
Taka to muzyka, taka jest cała płyta "Hope to see another day", przynosząca nowe wizje, rozwiązania a przede wszystkim nadzieję, która wielu już dawno opuściła. I nie ważne jest czy zakwalifikujemy Believe do art - rocka czy też będziemy obracali szerszym pojęciem - muzyki progresywnej, materiał jaki nagrali uleczy najwrażliwsze dusze, także te, których stan był beznadziejny.
1. What Is Love [7:38]
2. Needles In My Brain [5:20]
3. Liar [6:56] / 4. Pain [5:13]
5. Seven Days [6:07]
6. Coming Down [6:04]
7. Don't Tell Me [5:29]
8. Hope to see another Day [11:55]
Adam Dobrzyński |
 |