<<<...powrót do serwisu
...



Jaad

"Dwa"
(Jaad)



...
 


To debiut, który debiutem nie jest bo choć krążek drugi tego zespołu wpadł w moje ręce najpierw a dopiero później debiutancki materiał,
to biorąc pod uwagę rotację wewnątrz składowe oraz poziom wykonawczy, do pierwszej płyty w sumie nie było sensu po co sięgać. Jaad z wokalistą Rafałem Żurawińskim a z obecnym - Maciejem Szalewskim to dwie zupełnie inne grupy. Wtedy nijacy spadkobiercy Dżemu- a może tylko nieudolni naśladowcy - teraz kapela, która
pewnie jeszcze będzie wiele eksperymentować ale przekonująca mnie do swojej poszukiwawczej muzycznej drogi. Jaad A.D. 2006 to bardzo dojrzali instrumentaliści, muzycy, którym - czego nigdy Polakom nie da się uniknąć- zachodni rynek otworzył oczy i ukształtował ich, niemniej- pozwolił wybrać to co najlepsze do zaadoptowania w polskie realia. Będę się upierał- Jarosław Adryańczyk to niezwykle osłuchany gitarzysta, mózg Jaadu - ich manager, ale nade wszystko doskonały muzyk, o czym przekonujemy się - sięgając po niniejsze wydawnictwo. Czego możemy spodziewać się po "jaadowitej" kapeli Jaad? Przede wszystkim pięknych gitar, wyeksponowanej warstwy progresywnej, którą zespół wybitnie przesiąkł. Mamy też echa Colina Bassa, jego firmowej formacji Camel, trochę odniesień do odkryć poznańskiej
oficyny Oskar, a czasem wycieczek w stronę psychodelicznego świata- stricte karmazynowego. Uwierzcie, fani niniejszych muzycznych sfer, poczują smak najpyszniejszych smaków. Zaczyna się delikatnym numerem "Fortepian"- w formie jak gdyby intra, potem śliczny numer "Godziny", kompozycja tytułowa - bardzo radiowa i przebojowa, psychodeliczny "Crusider" oraz jak gdyby inspirowany dokonaniami
dużo bardziej utytułowanych Riverside (z pierwszej płyty) - "Sing of freedom". Polecam jeszcze "Thoughts"- choć w numerze tym
podstawę wieńczyć winny organy Hammonda i "After toonights blues". Zarzut? Jak psychodelia- to za mało w niej szaleństwa oraz proszących się przesterów, sampli, jak progresja- panowie- idźcie w nią znacznie dalej. Pięknie wychodzą Wam "Na dobrą wróżbę", intro "Fortepian"
ale skoro to nie concept album- zostawcie te miniatury na oddzielny projekt. Ale uwierzyłem Wam, będzie dobrze.

Ps. a w formie ukrytego numeru, mamy anglojęzyczną perełkę "Godziny".

1. Fortepian
2. Godziny
3. Dwa
4. Crusider
5. Sing of freedom
6. Miejsce zapomniane przez Boga i ludzi
7. God of war
8. Thoughts
9. If you leave
10. Speed up
11. After toonights blues
12. Whispers
13. Na dobrą wróżbę

Adam Dobrzyński

 
<<<...powrót do serwisu
...