<<<...powrót do serwisu
...


Beyonce
"B'Day"
(SonyBMG)



...
 


Drugi solowy album Beyonce Knowles przynosi niestety więcej rozczarowań niż faktycznych dowodów wielkiego wokalnego
potencjału, jaki drzemie w tej niezwykle urodziwej gwieździe.
Artystce, która rozpoczęła wielkie pasmo sukcesów jako członkini Destiny's Child- tak dla przypomnienia wspominam.
Przy okazji publikacji "Dangerously in love" napisałem w recenzji
"Prócz urody, Bozia obdarzyła ją także niesamowitą barwą głosu,
którą "czaruje" słuchaczy już od pierwszego songu na LP
"Dangerously in love". Ten starannie przygotowany materiał aż kipi
od przebojów, ale i zestaw artystów wspomagających artystkę, jest imponujący. Niech wymienię kilku z nich: Jay-Z, Luther Vandross, Missy "Misdemeanor" Elliott, Sean Paul czy Sleepy Brown. Brawo".
I niestety choć fani za Oceanem w pierwszym tygodniu rzucili się
do sklepów od razu wykupując 541 tysięcy tego krążka i ponownie Beyonce windując na sam szczyt top 200 "Billboardu", ze smutkiem muszę przyznać, że zaproszenie (ponowne, wszak to jeszcze jej chłopak) Jay-Z i jedynie symboliczny udział Slim Thuga to mocne osłabienie tego wydawnictwa. Także dlatego, że sama wysokiej próby produkcja The Neptunes ("Kitty Kat" oraz "Green light"), Swizz Beatz
i Rodney'a "Darkchilda" Jerkinsa ("Deja Vu") przy średniej klasy r'n'b kompozycjach, choćby nie wiem jak byłyby zaśpiewane, nic nie
wnoszą do światowego nurtu muzy, nie są same w sobie hitami
a tylko rzetelnie przygotowanym zestawem zapełniającym krążek "B'day". Ja tytuł ten tłumaczę jako "zły dzień" artystki przy finalnym zamknięciu albumu, bo nie sądzę by tak inteligentna, wrażliwa muzycznie dziewczyna mogła zadowolić się tylko wigibasami
w teledysku do "Deja vu", w którym palmę gwiazdorstwa oddaje swojemu guru- Jay-Z. No i może odnotujmy tylko dwie porządne piosenki na LP, czyli "Irreplaceable" oraz Resentment"- dużo
tu dodała wysamplowana nutka z "Think" Curtisa Mayfielda...
takiej Beyonce chcę słyszeć więcej!
Pewnego rodzaju rekompensatą jest "Get me bodied"- pewniak
na małą płytkę (podobnie jak "Green light"), "Suga Mama" - jak
w "Resentment" jawny powrót do lat siedemdziesiątych, oraz miarowo bijący w czachę niski bit (motyw przewodni na tej płytce, sprawdźcie "Upgrade U" znów z Jay-Z).
Jako uzupełnienie na CD znajdziecie "Check on it" z soundtracku
do "Różowej Pantery" oraz dwie ukryte pieśni... zatem ponownie zachęcam do niewyłączania krążka po ostatnim songu z track listy...
"B'day" to zbyt mało dla tak wielkiej gwiazdy jaką bez wątpienia jest Beyonce. A może pora zmienić obiekt swoich uczuć?
Jednak by to sprawdzić, fani pójdą do sklepów. Posłuchają
i rozczarują się jak ja...a nakład samoistnie się rozchodzi...

1. Deju Vu
2. Get Me Bodied
3. Suga Mama
4. Upgrade U
5. Ring The Alarm
6. Kitty Kat
7. Freakum Dress
8. Green Light
9. Irreplaceable
10. Resentment

Adam Dobrzyński

 
<<<...powrót do serwisu
... .