| |
Po Lordomanii, która po Eurowizji całkiem udanie w części opanowała Europę, przyszedł czas na kolejną klasycznie wykonującą hard- rocka
z rock 'n rollowym pazurem, grupę. Ale ponieważ Shagrath i spółka od strony kreacji i wizerunku niczym nie wyróżniają się od podobnych brzmieniowo kapel, na fanach nurtu hard-rockowego, znajomość Chrome Division na pewno się skończy. Takie mamy prawidła rynku muzycznego, tak rysuje się ogólnie pojmowana komercja.
Ale faktem jest, od strony muzycznej a nawet wokalu Eddiego Guza, CHD mają niezwykle wiele podobieństwa do słynnych już Lordi.
Ale po kolej. Shagrath to gitarzysta Dimmu Borgir. Do współpracy
przed dwoma laty zaprosił m.in. Lunę z Ashes To Ashes a także
Eddiego Guza, wcześniej znanego z poczynać w The Carburetors. Dokooptował sobie jeszcze Ricka Blacka by zagrał również na gitarach oraz perkusistę Tony'ego White'a z Minas Tirith. Proszę państwa, pochylcie głowy, nadchodzi bardzo ciekawy projekt Chrome Division.
Bo choć jest on typowym wyskokiem w bok, po tym co panowie robią prywatnie, weźmy Dimmu Borgir- to całkiem inna bajka- to jednak przygotowanym ładnie, składnie, z tak zwanym rock'n rollowym pazurem.
"Doomsday Rock' N Roll" słucha się bardzo przyjemnie, muzycy
znają swój fach i mieszają przez niecałe pięćdziesiąt minut aż miło.
Zaczyna się tak zwanym "Doomsday Overture" - takim wprowadzeniem do tego co nastąpi dalej.
A dalej już w klasyczny sposób zaczyna się od bardzo dobrej wizytówki grupy, "Serial killer". Poniżej tej kompozycji CHD nie zejdą już do końca krążka.
W każdej z poszczególnych kompozycji słychać to wpływy Motorhead,
to znów piątka faciów odrabia poprawnie lekcję znajomości twórczości Slayera a innym razem właśnie dyskografii Lordi.
Ale spoko, zachrypnięty głos Eddie'go doskonale współtworzy
atmosferę pozytywnego odbioru tego hard rockowego dania. Dania, które to daje znaki, że zrobione jest z półproduktów takich jak punk, stoner rock czy klasycznego metalu. Ale np. w "Trouble with the law"
z pomrukiem chooper'a w tle, zbliża się nawet do rooster-rocka, choć
z mocno domieszaną "rock' n rollową" potrawką. Mnie to smakuje.
Pozytywnie CHD wymiatają w swoim hymnie "Chrome Division", nawet przez chwilę nie gorzej prezentują się w "Here comes another one"
a rozpoczynające gitary i mocna perkusja "1st regiment" przechodząca potem w marszówkę rodem z defilady żołnierskiej, pachnie lekko Guns
N' Roses- spróbujcie sami.
I tak mogę wymieniać dalej, bo "Doomsday Rock ' N Roll" to poprawnie przyrządzona hard rockowa płyta, dla sympatyków klasycznego grania spod znaku przytaczanych kapel, dla zwolenników uroczych szczególików, wszak są na tym krążku ciekawe introdukcje
(wspominany "1st regiment"), gitarowe smaczki, przejścia, spory
brud w gitarach i rock ' n rollowy pazur.
1. Doomsday Overture
2. Serial Killer
3. Hate
4. Trouble With The Law
5. Chrome Division
6. Here Comes Another One
7. 1st Regiment
8. Breathe Easy
9. The Angel Falls
10. Till The Break Of Dawn
11. We Want More
12. When The Sh*t Hits The Fan
Adam Dobrzyński |
 |