<<<...powrót do serwisu
...


Head Control System
"Murder nature"
(The End Records/ Mystic)



...
 


Head Control System to niezwykły projekt, co prawda jakich
teoretycznie wiele na muzycznej scenie a jednak wyróżniający się
w sposób szczególny od podobnej konkurencji.
Za HCS stoją dwie charyzmatyczne postaci muzyków - Daniel Cardoso znanego wcześniej z kultowych kapel Sirius i Re:Aktor oraz Kristoffer Garm Rygg czyli dobre lata Ulvera, Arcturusa i Borknagara!
Jeśli jesteście przygotowani na zgniatanie jakie serwował nam Ulver, Arcturus i gdzieś tam na początku swojej kariery Korn- to zdecydowanie musicie sięgnąć po ten krążek.
HCS to kawa doskonale zagranej muzy, na którą składa się osiem
nieco pokręconych rytmicznie kompozycji okraszonych trzema instrumentalami.
Jeden z recenzentów napisał dopiero co, że kompozycje te
"opanowały jego umysł, zdominowały go i przejęły nad nim kontrolę". Fajnie, podobnie jest ze mną tylko szkoda, że po frajersku ściąga stwierdzenie żywcem wyjęte z innej recenzji mojego autorstwa. A ponieważ leję na to, wszak do określeń i stwierdzeń nie można mieć zastrzeżonych praw (to tylko jego brak polotu pozwala na takie odniesienia) wykażę się oryginalnością i dodam, muza Head Control System choć mająca w sobie ładunek wielu odniesień i pewną dawkę podobieństw, jest w stanie wywrócić łepetynę wielu odbiorcom "Murder nature". Choć więc mocno się kontroluję przy każdym powrocie do niniejszego krążka, spustoszenie w umyśle delikatnie robi swoje...
A poważnie pisząc, to naprawdę "rzeźnia" najwyższej próby, która
w stanie jest zaorać najbardziej kamieniste zbocze, użyźnić glebę klasy e i zasadzić najlepszą odmianę ziemniaków w miejscu gdzie wcześniej rósł las iglasty.
Zawsze przy podobnych objawieniach i swoistych projektach rodzi się pytanie - co będzie dalej, ale myślę sobie, że w przypadku HCS nie ma sensu się nad tym głowić, spółka Cardoso- Rygg wykonała kawał tak wysokiej próby roboty, że nawet brak kontynuacji owego dzieła, jestem w stanie im wybaczyć.
Wszystko zaczyna się songiem "Baby blue", który w genialny i nieco pokrętny sposób rozwija się w chaosie tnących uszy gitar, które
z lekkiego pulsacyjnego dźwięku, wzrastają obracając wszechobecny spokój w introwertyczne uniesienie a potem po półtoraminutowym wyczekiwaniu, zgniatają zasadniczą częścią kompozycji- dla mnie
jeden z najważniejszych punktów krążka... a do tego te
wygenerowane piano...
Niegorzej dzieje się w "Skin flick" i "Masterpiece (of art.)", po których nieco luzu wprowadza instrumental "Blunt" a utrzymuje metalowa ballada "It hurts"- jednak i tak wystarczająca naznaczona potęgą HCS.
Potem mamy "Watergate" ponownie rozpoczynający się niezwykłym riffem gitary a dalej zakręconym tak, że podobnie brzmiącej kompozycji nie powstydziłby się Korn, Soulfly i może nawet Queens Of The Stone Age...
Na koniec warto też wymienić niespotykanie spokojny instrumental (drugi z trzech)
"Kill me" przechodzący w kolejną mega formę zgniatającą nie tylko uszy słuchaczy "Wonderworld"- kolejna po "Baby blue" jazda obowiązkowa płyty, utytułowany duet młóci aż miło, zbliżając się w otchłanie black metalowe.
A do końca zostały już tylko dwie kompozycje, z których polecam "Rapid eye movement", który gdzieś tam w podtekstach chyba koresponduje
z grunge'm i dwiema bardzo ważnymi kapelami owego nurtu, Alice In Chains i Soundgarden.
Head Conrol System to nowa jakość brzmienia, świeże spojrzenie na mocne (czarne) brzmienie, przewietrzenie wielu pomysłów i być może podwaliny czegoś szczególnego.
Ja to kupuję.

1. Baby Blue
2. Skin Flick
3. Masterpiece (Of Art)
4. Blunt Instrumental
5. It Hurts
6. Watergate
7. Seven
8. Kill Me
9. Wonderworld
10. Rapid Eye Movement
11. Falling On Sleep

Adam Dobrzyński

 
<<<...powrót do serwisu
... .