| |
Kurcze, ależ ten czas leci. Janet stuknęła czterdziecha. Ale nie o wieku
tu chcę pisać a o wydarzeniu jakim mimo wszystko jest jej najnowsza,
w sumie jubileuszowa pozycja.
Bo co by nie narzekać, jak by nie oceniać niniejszego wydawnictwa, poprzez to co Janet osiągnęła, ile zdobyła wyróżnień - z Grammy
Awards na czele, do tego policzmy ileż jej piosenek dotarło na szczyt Top 100 "Billboardu" (pomogę Wam, równiusieńko dziesięć, ostatnia przed pięcioma laty z tytułem "All for you", skromne siedem tygodni utrzymując się na tej pozycji!)- to wszystko nakazuje rozpatrywać
owe wydawnictwo w kategorii- wydarzenie.
I niewątpliwie tak było, przed premierą krążka. Wszyscy w Stanach zamarli wyczekując czym Janet zaskoczy swoich fanów i obserwatorów (a tych nigdy jej nie brakowało, "afera sutkowa" czy pozowanie nago
do przeróżnych periodyków, skutecznie od dawna podbijało jej cenę). Ale po ukazaniu się LP atmosfera zbyt szybko przygasła...
Dlaczego? Bo "20 Y.O." niestety rozczarowuje. Tak w warstwie muzycznej, monotonni produkcyjnej (choć to i tak wysoki poziom)
jak i tekstowej- kurcze, ileż można śpiewać o tym samym?
Może fan to złe słowo ale sympatykiem kunsztu wokalnego i jako piosenkarki w ogóle, zawsze się uważałem. W przypadku niniejszej płyty zwyczajnie nie ma już to miejsca. Przebrnąć przez te pięćdziesiąt minut, na które składa się jedenaście jednostajnych kompozycji jest
nie lada wyczynem. Ostatecznie jestem z tego dumny, że dałem radę ale... od lat partner życiowy Janet, Jermaine Dupri się nie popisał
(to trzeba podkreślić) a spółka Jimmy Jam i Terry Lewis, powinna nie dostać ani grosza za tak odwaloną robotę. Podobnie jak Pharell na solowej produkcji w tym roku, spalili się z koncepcji twórczej, jeszcze pracując nad krążkiem w studio...
Nie pomagają też zaproszeni goście, z Nelly'm oraz Khią na czele.
Co ciekawe najmilsze uszom są najspokojniejsze i pozbawione
dziwnych (przeszkadzających w prawidłowym odbiorze) smaczków kompozycje, z "With u", "Daybreak" oraz super-mega-przytulak
"Take care". Nawet wykorzystanie elementów "If only for one night"
z hitu Brendy Russell w "Do it 2 me", kładzie ów song na łopatki.
Szkoda, bo "przywarą" wielkich w tym Janet jest to, iż rzadko nas zaszczycają swoimi produkcjami. A nie wiem czy dam radę oczekiwać
z równą pasją - po tej ewidentnej wpadce- nowej płyty panny
Jackson- kolejne dwa lata?...
1. (Intro) 20
2. So Excited
3. Show Me
4. Get It Out Me
5. Do It 2 Me
6. This Body
7. 20 Part 2 (Interlude)
8. With U
9. Call On Me
10. 20 Part 3 (Interlude)
11. Daybreak
12. Enjoy
13. 20 Part 4 (Interlude)
14. Take Care
15. Love 2 Love
16. (Outro) 20 Part 5
Adam Dobrzyński |
 |