|

|
Cassandra Wilson "Thunderbird" (Blue Note/ EMI)
Choć z tego zestawu płyt tylko Cassandra Wilson witała wiosnę to jej niedawny przyjazd do naszego kraju i zawartość muzyczna owej pozycji skłoniła mnie do sięgnięcia po ten album raz jeszcze. Bo dopiero u styku jesieni i zimy przy wtórowaniu białego puchu, który niebawem nas otoczy, pokrywając wszystko co napotka po drodze, muzyka zaserwowana przez Cassandrę przy producenckiej pomocy T Bone Burnetta znanego między innymi z produkcji muzyki do obrazu "Oh brother Where art. thou?", ożywa.
Nowy album to wędrówka w muzyczne rewiry, które ortodoksyjni fani Cassandry zapewne nigdy wcześniej nie odwiedzali. Ale to piękna, nastrojowa, lekko soulowa, może i trip-hopowa ale też nadal z jazzowym posmakiem pozycja. Ba, to jest jazz najwyższych lotów.
Zaskakujący wstęp "Go to Mexico" jest kontynuowany w dalszej części albumu.
Zresztą po raz pierwszy Wilson sięga po
sample i wychodzi z tego eksperymentu
obronną ręką. Polecam "Closer to you",
w którym wykorzystano elementy "Hey pocky
a-way" The Wild Tchoupitoulas- to numer skomponowany przez Jakoba Dylana. Piękne
są również leniwe "Easy rider" i brzmiący jakby nagrywał go Robbie Robertson "It would be so easy".
Czy w tradycyjnym songu "Red river Valley"
czy "I want to be loved" Williego Dixona (seria inspiracji muzyką country trwa) nadal głos Cassandry błyszczy, jest tajemniczy, frapujący
a czasem zwyczajnie zniewala.
Polecam też numer "Poet", który w tej aranżacji spokojnie mogłaby nagrać PJ Harvey, zaś "Strike a match" to ewidentna podróż w okolice zarezerwowane dotychczas dla The Divine Comedy czy Tindersticks.
Siłą tej płyty są też obecni na niej muzycy. Mark Ribot oraz Keb Mo na gitarach, Jay Bellerose na perkusji, oraz basista Mike Elizondo producent ostatniej płyty Fiony Apple. Piękne.
1. Go To Mexico
2. Closer To You
3. Easy Rider
4. It Would Be So Easy
5. Red River Valley
6. Poet
7. I Want To Be Loved
8. Lost
9. Strike A Match
10. Tarot
...
|
 |
| |

|
Amos Lee "Supply and demand"
(Blue Note/ EMI)
Amos Lee to artysta, który nie tak dawno otwierał koncerty w Stanach Norah Jones
oraz Boba Dylana. Łączący w swojej muzyce
folk oraz pop, mieszając inspiracje jazzem
z naleciałościami bluesowej szkoły rodem
z Nowego Orleanu przygotował w przeciągu roku dwa albumy. Dużo spójniejszy stylistycznie, ciekawszy i brzmieniowo doskonale zaaranżowany krążek "Supply and demand"
jest lepszą pozycją od zeszłorocznego debiutu.
Wszystkie jedenaście umieszczonych nań kompozycji to autorskie dzieła Amosa, które charakteryzuje lekkość, delikatne wręcz snujące się tempo songów, które wypełnia mocna obecność pianina, gitar, akompaniującej perkusji oraz organów.
Amos sam też gra na gitarach, przygrywa
na perkusji ("Sweet pea"), korzysta też ze znajomości gry na organach.
"Supply and demand" to ciepła, delikatna płyta, na której Lee mieni się jak gdyby męską Norah Jones. Fani tej artystki wiedzą o co chodzi, wszystkie nagrania są jak gdyby zaaranżowane pod jej wykonanie, wokal czaruje, momentami Amos frazuje jak jego idolka, której zresztą wiele zawdzięcza.
We "Freedom" usłyszeć możemy Lizz Wirgh, mamy też Barrie'go Maguire'a na basie (on wyprodukował ów album) czy Johna Austina Hughesa na ukulele.
Polecam cały album choć ze wskazaniem na "Shout and loud", "Sympathize", "Supply and demand", "Sweet pea" i "Southern girl".
Ci którzy uwielbiają Del Amitri, Keb'Mo, lekki posmak country stykającego się z folkiem, dokonania Norah oraz twórczość Davida
Wilcoxa będą zachwyceni.
1. Shout Out Loud
2. Sympathize
3. Freedom
4. Careless
5. Skipping Stone
6. Supply and Demand
7. Sweet Pea
8. Night Train
9. Southern Girl
10. The Wind
11. Long Line of Pain
...
|
 |
| |

|
Nigel Kennedy "Blue Note Sessions"
(Blue Note/ EMI)
Nigela Kennydy'ego nikomu przedstawiać nie trzeba. Na nowej płycie ten ekscentryczny skrzypek na stałe mieszkający w Krakowie, przedstawia najbardziej klasyczne z możliwych -plus klasycznie je interpretując- kompozycje zamknięte w tytule "Blue Note Sessions".
Tym razem zatem postanowił zadać kłam wszystkim tym, którzy zaczęli go skreślać z listy najważniejszych muzyków jazzowych. Bo jego ostatnie dokonania z klasycznym jazzem niewiele przecież miały wspólnego.
Z towarzyszeniem Rona Cartera na basie,
Jacka Dejohnette na perkusji, Joe Lovano na tenorowym saksofonie, Lucky Petersona na organach Hammonda, Raula Midona na akustycznej gitarze i wokalach, JD Allena na saksofonie tenorowym oraz Kenny'ego Wernera na pianinie, przedstawił jedenaście doskonałych kompozycji w tym dwie własnego autorstwa.
Mamy więc brawurowo wykonane "Midnight blue" Kenny'ego Burrella, "Sudel" Duke'a Pearsona czy "Song for my father" Horace Silvera.
Wszystko to przyprawił duchem inspiracji Chuckiem Mangione i klimatami rodem z płyt Chicka Corei.
Całość trwająca ponad siedemdziesiąt minut absolutnie nie nudzi a miło dopełnia jesienny nastrój.
To pozycja dla fanów Nigela ale i ortodoksyjnych odbiorców jazzu, tym bardziej dla tych, którzy nie mogli zaakceptować dotychczasowych "potworków" interpretacyjnych Nigela. Tu na "Blue Note Sessions" jest zwyczajnie pięknie.
Polecam
1. Midnight Blue
2. Sudel
3. Maybe In Your Dreams
4. Sunshine Alley
5. Nearly
6. Expansions
7. Stranger In A Stranger Land
8. Song For My Father
9. After The Rain
10. I Almost Lost My Mind
11. Song For World Forgiveness
...
|
 |
|