| |
"Attero dominatus" to dopiero drugi długogrający krążek młodych Szwedów, którzy płytą "Primo Victoria" w roku ubiegłym mocno namieszali na power metalowej scenie. No i nie zapominajmy jeszcze
o wydanej kompilacji w 2001, dwóch wczesnych demo grupy pod wspólnym tytułem "Fist for fight", którego już nie ma na rynku...
To, że młodziacy mają pomysł na przewietrzenie klasycznie brzmiącego
i momentami bardzo schematycznego power metalu już udowodnili
a nowe dzieło pokazuje, że postawili sobie bardzo wysokie cele, które na razie realizują z zapasem pomysłów.
"Attero dominatus" przewyższa poprzedniczkę, kunsztem instrumentalnych smaczków, nowoczesnym oraz klarownym brzmieniem strukturalnym. Moc pomysłów, świetne solówki i popisy gitarzystów, nie ograniczają wokalnej siły przewodniej ale i popisów perkusisty...
Szybkie "Atrtero dominatus" czy "Nuclear attack" choć bardzo dobre kompozycje są niczym przy genialnym i podniosłym "Rise of evil", przy którego słuchaniu, nieco leniwym tempie melodii oraz niezwykłych, porażających brzmieniem gitarach, aż ciarki biegają po plecach
w wzdłuż i wszerz...to osiem minut rozkoszy.
Dalej przyjemnie wymiata "In the name of god" i wtórują mu
"We burn" z "Angels calling"- kolejnym rarytasikiem, bardzo spokojnie akcentowanym brzmieniem skrzypiec. Dalej już w tym numerze tak melancholijnie nie jest.
Na chwilę atmosfera pada w "Back in conrol" by w "Light in the black" utrzymanym w średnim tempie, wszystko wróciło do normy. Bardzo
dużo daje tej kompozycji brzmienie klawiszy, pysznie. Chóralne wręcz symfoniczne odniesienia wokaliz błyszczą tu najpełniej.
To zapewne przygotowanie przed rewelacyjnym stricte power metalowym hymnem "Metal Crue", takim post scriptum płyty ale
i jego opus dei.
Sabaton, to nie tylko zgrabna nazwa ale i muza, o której nie sposób
jest zapomnieć. Dajcie się ponieść "Attero dominatus".
1 ATTERO DOMINATUS
2 NUCLEAR ATTACK
3 RISE OF EVIL
4 IN THE NAME OF GOD
5 WE BURN
6 ANGELS CALLING
7 BACK IN CONTROL
8 LIGHT IN THE BLACK
9 METAL CRUE
Adam Dobrzyński |
 |