<<<...powrót do serwisu
...


Steve Hackett
"Wild orchids"
(InsideOut/ Mystic)



...
 


Z niezwykłą radością donoszę uprzejmie, że na rynku ukazała się ewidentna kontynuacja ponadczasowego dzieła sprzed trzech lat
"To watch the storms" samego Steve'a Hacketta.
Wielką stratą dla wyrafinowanych i oczekujących pięknych, wręcz bajkowych kompozycji fanów muzyki progresywnej, byłby brak znajomości owej pozycji.
Takie płyty nie ukazują się zbyt często, tym większa radość z owej premiery.
Od razu zaznaczam, iż jest to album z gatunku wolno acz konkretnie przyswajalnych. Trzeba poświęcić mu sporo czasu, uwagi a przede wszystkim często doń powracać. Czym dalej się wgryzamy
w poszczególne kompozycje, czym częściej je odtwarzamy,
tym stają się nam bliższe, piękniejsze aż do momentu gdy absolutnie
się od nich uzależnimy.
Taki jest krążek "Wild orchids", taka jest muza na nim zawarta. Ponadczasowa, wielka, zaskakująca, różnorodna i zwyczajnie
czarująca.
Steve tym razem miesza światy, które czasem nie miały ze sobą styczności. Zestawia orkiestrowy rozmach z bliskowschodnim duchem, progresywną melancholię z lekko psychodelicznym podtekstem.
Nie sposób oderwać od siebie poszczególne kompozycje, choć gdy nastawimy w odtwarzaczu delikatne "Set your compass", naznaczone lekkim horrorzastym duchem "Down street" - ewidentne nawiązanie
do "The Devil is an Englishman" z pamiętnego "To watch the storms",
w którym Steve recytuje tekst bardzo zmienionym głosem, nieco podparte świątecznym klimatem "To a close" (już wyobrażam sobie
jak zabrzmi ten numer w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia)
czy dynamiczne "Ego and Id" (znane z solowej płyty brata Steve'a, Johnna- "Checking out of London") zwyczajnie można odlecieć.
I to bez żadnych wspomagaczy...
Polecam też szczególny cover Boba Dylana "Man In the long black
coat" delikatnie w półmroku rozchodzący się pięknym wstępem odgłosów niby zarejestrowanych nad leśnym stawem, "Wolfwork"
z bardzo sugestywnie brzmiącymi skrzypcami oraz instrumentalny
niby filmowy temat "She moves In memories".
Tak można wymieniać bez końca, wszak mamy do czynienia z jedną
z najważniejszych pozycji jakie ujrzały światło dzienne w zbliżającym
się ku końcowi 2006 roku.
"Darktown" miał cudeńko "In memorial", "To watch the storms" oczywiście "Serpentine song" zaś "Wild orchids" "The fundamental
of brainwashing" prześlicznie przechodzące w kolejny instrumentalny numer "Howl". Czego chcieć więcej?
Ps. Płyta dostępna w dwóch wersjach, polecam limitowaną bo na niej cztery kompozycje więcej.

1. Transylvanian Express 3:44
2. Waters Of The Wild 5:35
3. Set Your Compass 3:38
4. Down Street 7:33
5. A Girl Called Linda 4:44
6. Blue Child 4:25
7. To A Close 4:49
8. Ego & Id 4:08
9. Man In The Long Black Coat 5:07
10. Cedars Of Lebanon 4:01
11. Wolfwork 4:49
12. Why 0:47
13. She Moves In Memories 5:00
14. The Fundamentals Of Brainwashing 3:01
15. Howl 4:30
16. A Dark Night In Toytown 3:42
17. Until The Last Butterfly 2:28

Adam Dobrzyński

 
<<<...powrót do serwisu
... .