<<<...powrót do serwisu
...


The Order
"Son of Armageddon"
(Dockyard1/ Mystic)



...
 


Po pięcioletniej pracy przy dwóch studyjnych krążkach Gurd oraz
jednej płytce live, oraz jak sam mówi: "niezliczonej liczbie koncertów", gitarzysta Bruno Spring przed dwoma laty zdecydował się odsapnąć
w oparach całkiem nowego projektu. A jest nim The Order, którego debiutancki materiał właśnie do nas dociera.
"Son of Armageddon" to żywiołowa mieszanka klasycznego hard rocka, nowocześnie podanego metalu oraz trash metalowej werwy, kto wie, czy nie jedna z najciekawszych płyt tego roku.
W składzie The Order znajdziemy prócz Springa, doskonale znanego wokalistę Gianniego Pontillo z Pure Inc. a uzupełniają ich Andrej Abplanalp na basie i Mauro "Tschibu" Casciero na perkusji - obaj występowali m.in. we wspomnianym Gurd, Jerk czy Swamp Terrorists.
Krążek ten nagrywali w studio Little Creek Studios w Gelterkinden
a za wydawcę zdecydowali się wybrać doskonale znanego hamburdzkiego labela Dockyard1, który przyczynił się do sukcesów
m.in. Waltari, Shelter, Lake Of Tears czy Mystic Circle.
Materiał jaki jest na krążku, to bardzo różnorodna brzmieniowa mieszanka. Wspominany wcześniej hard rock, metal a nawet trash owszem współtworzy klimat w wymiataczach pokroju "Sons of Armageddon", "On the radio" czy nieco pompatycznym i zbliżającym
The Order do Van Halen "Sweet stranger" (ze względu na gitary) ale
w otwierającym krążek "Madmen with loaded guns" pachnie nieco nu-metalem a ballada "Loved died" to taki ukłon w stronę alternaty-
wnego rocka spod znaku Nickelback czy może Queensryche i ich
"Silent lucidity"- dla mnie metalowa ballada roku! A wokal Pontillo błyszczy...
Dalej jest doskonale i mięsiście z "Not satisfied" i "As one tonight" opartym na hard rockowej szkole jak gdyby AC/DC.
Album zamykają dwie kolejne jazdy obowiązkowe LP, "Looser"
o niezwykłej brzmieniowej fakturze ze zmiennymi rytmami
i perfekcyjne "One man" z piękną przestrzenną minutową introdukcją - w sumie oba songi to już nowoczesny brzmieniem metal, polecam.
The Order oby nie okazał się jednopłytowym objawieniem tego roku. Płytą "Son of Armageddon" niezwykle mnie rozochocili i chcę w ciągu dwóch najbliższych lat, więcej. I zapraszam na koncert np. w stołecznej Proximie. Usłyszeć np. dziesięciominutową wersję "One man" live, już dzisiaj podnieca mnie taka myśl.

01. Skull & Bones (Intro)
02. Madmen with Loaded Guns
03. Son of Armageddon
04. On the Radio
05. Love Died
06. Sweet Stranger
07. Aint got Satisfied
08. As one Tonight
09. Loser
10. One Man

Adam Dobrzyński

 
<<<...powrót do serwisu
... .