| |
O tym, że wiele płyt ukazuje się w naszym kraju zbyt późno, dużo później w stosunku do świata a często wcale, o tym nie muszę przypominać, prawda?
Rykarda Parasol to nie pseudonim ani nazwa zespołu, choć specyficzne
i imię i nazwisko to właśnie mogłyby sugerować ale uwaga- tak naprawdę nazywa się amerykańska wokalistka, córka szwedzkiej emigrantki i polskiego Żyda ocalałego z Holocaustu - łatwo zgadnąć,
że jej imię pochodzi od ojca, Ryszarda.
Ci którzy tęsknią za Nico, którzy wielbią Pj Harvey jednocześnie rozpaczając za Nickiem Cave'em czasów "Murder ballads", cenią
Black Heart Procession - powinni oszaleć na punkcie pani Parasol.
No i jeszcze echa Siouxie Sioux...
Jej folkowy ale równocześnie mroczny tekściarski zapał (nazywany folk-noir) co delikatniejsze dusze może przyprawić nie tylko o gęsią skórkę. Nie tak dawno, Ci którzy wybrali się na jej warszawski koncert w pełni przekonali się o wadze moich słów. Jak przed laty Cave dotykał spraw, rzeczy i osób, o których inni bali się opowiadać, podobnie zalesioną leśną ścieżką, podąża dziś Rykarda.
Rykarda pochodzi z San Francisco, studiowała śpiew operowy, jednak
w 2003 roku założyła własny zespół, z którym nagrała pierwszą EPkę "Here She Comes". "Our Hearts First Meet" to pierwszy - kiedyś napisałbym długogrający - album, wydany w 2006 roku w USA, teraz przedstawiany Europie... i na samym końcu w Polsce.
W nagraniach pomagali min. Colleen Browne (Pale Saints) i Rich
Douthit (The Drift) oraz Jeffrey Luck Lucas, produkcją zaś zajęli
się Mark Pistel, Matt Ward i Eric Drew Feldman , ten ostatni doskonale znany ze współpracy z Captain Beefheart, PJ Harvey czy Polyphonic Spree.
Wymieńmy jeszcze artystów, z którymi artystka zetknęła się będąc
na jednej scenie. Są to m.in Frank Black Jason Collett, Jolie Holland,
the Trail of Dead, Munly and the Lee Lewis Harlots, Slim Cessna's Auto Club, 50Foot Wave (czyli wtedy zespół z Kirsten Hirsh), Chuck Prophet, Jonette Napolitano (Concrete Blonde) i Colin Hay. Informacje te zresztą podaje co drugi alternatywny portal, trzeba wierzyć.
Czy mam wyliczać te najlepsze z piosenek? Sięgnijcie po materiał
czym prędzej, najlepiej jednak w połowie września, bo neurotyczno-schizofreniczne myśli podszyte klaustrofobicznym strachem (wiem co piszę!!!) lepiej miewać na jesieni aniżeli latem.
To tak na marginesie.
Jedno z największych odkryć tego roku, do ciągłego grania, po zmierzchu. Smutne, straszne ale jakże prawdziwe!
1. Good Sick
2. Hannah Leah
3. Night on Red River
4. Lullaby for Blacktail
5. Weeding Time
6. Candy Gold
7. Arrival, A Rival
8. Good Fall
9. How Does a Woman Fall?
10. En Route
11. Lonesome Place
12. Texas Midnight Radio
13. Weeding
14. Good Sick II
15. Janis, Don't Go Back
Adam Dobrzyński
Kontakt: filolog1@wp.pl
|
 |