|

Zespół Beatallica podczas niedawnego koncertu w warszawskim klubie Progresja
"(...) jaja to sobie robimy, podczas występów, nawet z publiczności"
Jaymz Lennfield, Grg Hammetson, Kiff McBurtney i Ringo Larz to na poły żartownisie, na poły świetni kuglarze historią, tradycją oraz swoimi prywatnymi gustami, o których jak wiecie, nie należy dyskutować.
Ale przy tym inteligentni muzycy doskonale znający swoje rzemiosło.
Z połączenia tego wszystkiego wyszła Beatallica, królestwo absurdu, żartu podszytego autoironia oraz bezczelnym czerpaniem z cudzych patentów.
Jednym się to nie podoba, inni aż przyklasnęli z radości. Jeszcze inni
nie dowierzają jak to możliwe, że to co nikomu wcześniej się nie
udało, czwórka kolesi sobie wymyśliła, Mettalica poparła a The Beatles skapitulowali.
Nie nam tego dochodzić, ocenią potomni a jedno na teraz jest pewne, nikt nie odważył się - jak dotąd- połączyć Te Beatles z Mettalicą, nikt prócz zapewne jednorazowego projektu Beatallica. Zaczęło się już
jakiś czas temu tylko w internecie, obecnie jest na rynku krążek,
poparty wielka ogólnoświatową trasą koncertową, która nie tak
dawno zawitała również do naszego kraju.
15 maja pojawili się w Krakowie, 16 w warszawskim klubie Progresja
a dzień później we Wrocławiu.
Obyło się bez fajerwerków, media jakoś też - jakby z wyrachowania lekko pisząc - pominęły owe wydarzenie. Nie szkodzi, ja tam byłem,
piwo z chłopakami piłem i poniżej przedstawiam, krotki zapis naszej rozmowy.
Adam Dobrzyński: Niby wszystko jasne ale jednak. Wyjaśnijcie jak doszło do powstania projektu Beatallica.
Grg Hammetson: Już teraz nie pamiętam, to było miedzy czwartą
a piątą zgrzewką piwa (śmiech- przyp. AD), nie może już po drugiej (znów śmiech - przyp. AD)
Jaymz Lennfield: A tak poważnie mówiąc, to wszystko zrodziło
się w 2001 roku. Każdy z nas jest zaangażowany w wiele muzycznych projektów. Wtedy więc, by zbytnio nie tracąc czasu, zdecydowaliśmy
się na umieszczenie paru rzeczy w sieci. Okazało się, że wokół tego wszystkiego robiło się z miesiąca na miesiąc coraz głośniej. Porozumieliśmy się by może zacząć dawać jakieś koncerty z naszym materiałem a potem lawina wszystkich zdarzeń zepchnęła nas...
o proszę do Polski. Dzięki temu możemy spotkać się na przykład
z Tobą.
AD: Jest mi niezmiernie miło, tym bardziej, że jestem szczerze zachwycony Waszym materiałem.
Grg Hammetson: Ciesz się chłopie, bo już nas więcej nie zobaczysz (śmiech- przyp. AD). Przynajmniej w tej konfiguracji. Bo jak się
zapewne domyślasz wydanie drugiej części tego wydawnictwa
to byłoby zbyt naciągane z naszej strony posunięcie. Mamy zamiar przyjechać gdzie się da, odwiedzić kogo się da, napić się tyle piwa ile zdołamy i powrócić każdy do swoich obowiązków. Choć nie wykluczmy, że w Warszawie zagramy jeszcze kiedyś...
Jaymz Lennfield: A tak naprawdę już kończymy prawie cały zestaw muzyki na drugi krążek Beatallica, może jeszcze uda nam się go opublikować w tym roku...
AD: Wykorzystać materiały z dyskografii Mettalica chyba nie było
trudno ale by sięgnąć do dokonań The Beatles i móc legalnie je zarejestrować to już było zapewne duże wyzwanie?
Jaymz Lennfield: To prawda, choć wielka w tym zasługa chłopaków
z Mettalica, którzy naprawdę są naszymi wielkimi fanami.
Grg Hammetson: Z wzajemnością rzecz jasna
Jaymz Lennfield: Wiesz, ilość odbytych spotkań, rozmów, podpisanych dokumentów, tego nie da się podsumować ale najważniejsze jest to,
że się udało, że udowodniliśmy, że choć z przymrużeniem oka to jednak niniejszy krążek nagrali zawodowi muzycy, którzy potraktowali to wszystko z wielką dozą dystansu a nie zrobili sobie jaja.
Grg Hammetson: Choć jaja to sobie robimy, podczas występów, nawet
z publiczności.
AD: Na koniec zatrzymajmy się przy Mettalica. Lars Ulrich i James Hetfield niejednokrotnie deklarowali, że są pod wielkim - Waszym wrażeniem. Może nagracie coś wspólnie?
Jaymz Lennfield: Znasz pewnie takie powiedzenie "never say never" (nigdy nie mów nigdy - zdarza mi się je często cytować przyp. AD). Był nawet taki epizod, że chłopaki przyjechali do Milwaukee by nam pogratulować. To fantastyczna sprawa bo w zasadzie na ich twórczości się wychowywaliśmy. Nie wykluczamy współpracy ale na dziś każda
z naszych kapel szykuje swój nowy materiał, odbywając trasy koncertowe. Oni jednak wolą Machine Head od Beatallica (śmiech -
przyp. AD)
AD: Dzięki za spotkanie
Grg Hammetson: Napij się z nami piwa, chyba że nie lubisz i widzimy
się pod sceną...
(ps. a z tym piwem to było tak, że gdy tylko wszedłem na backstage, wprowadzony przez uroczą manago koncertową chłopaków, Grg od razu podał mi piwo, proponując wspólne biesiadowanie. Grzecznie odmówiłem tłumacząc, że najpierw praca a później przyjemność. I faktycznie, po rozmowie, wspólnie wznieśliśmy piwne toasty)
...
|