|
...

fot. M. Pietron
Zespół Queens to:
Patrycja Wódz - znana publiczności z telewizyjnego programu Idol. W pierwszej edycji dotarła do finału. Na swoim koncie ma także Mistrzostwo Polski, Wicemistrzostwo Europy oraz Świata w konkursach tanecznych w stylu Show-Dance. Występowała w musicalu "Hair" Teatru Muzycznego w Gdyni oraz "Miss Sajgon", "Grease" i "Koty" w Teatrze Roma.
Monika Niedek -uprawiała gimnastykę artystyczną, jest finalistką konkursu Miss Lata z Radiem i zwyciężczynią konkursu na polskiego sobowtóra Jennifer Lopez. Brała udział w programach "Droga do gwiazd" i "Twoja Droga do gwiazd" w telewizji TVN.
Agnieszka Maksyjan - tancerka, choreograf i modelka, trenuje boks. Brała udział w wielu pokazach, dostała wyróżnienia konkursu Miss Polonia, miała też swoje "pięć minut" w Idolu, gdzie zwróciła uwagę jury stworzonymi przez siebie kreacjami Britney Spears i Merlin Monroe.
Wywiad z zespołem Queens
"(...)każda z nas jest zupełnie inna, w każdej jest jakiś diabełek"
Adam Dobrzyński: Wróćmy pamięcią do początku waszego tria. Opowiedzcie proszę, bo zapewne nie wszyscy to jeszcze wiedzą,
jak doszło do powstania Queens.
Monika Niedek: Casting zorganizowała Polska Agencja Muzyczna,
a dokładnie nasza przyszła menadżerka Monika Batogowska.
Agnieszkę i Patrycję wypatrzyła w "Idolu", mnie natomiast
w programie "Droga do gwiazd". Tak w zasadzie przybyłyśmy
na casting, który składał się z kilku etapów.
Patrycja Wódz: Nie była to łatwa droga, tym bardziej, że w tym gronie, w którym się znalazłyśmy byli ludzie, którzy reprezentowali coś sobą. Musiałyśmy zaśpiewać, zagrać aktorsko, zatańczyć, wykazać się umiejętnością porozumiewania się. Wśród jury byli również psychologowie, którzy zwracali uwagę na to, w jaki sposób się prezentowałyśmy. Końcowym etapem tych przesłuchań, było studio nagraniowe, w którym wszystkie braki od razu wyszły na jaw. A po studiu, została wybrana konkretna trójka i padło akurat na nas. Tak
się poznałyśmy.
AD: Trzy dziewczyny, piękne dziewczyny, trzy różne osobowości
i tak naprawdę mocne charaktery. Jak się dogadujecie?
Patrycja Wódz: To prawda, każda z nas jest zupełnie inna, w każdej jest jakiś diabełek.
Monika Niedek: I w sumie bardzo dobrze. Występujemy w jednym zespole, jesteśmy różne ale w tej różności jednak do siebie podobne. Mając inne charaktery, potrafimy się doskonale uzupełniać, bardzo dobrze się rozumiemy.
Patrycja Wódz: Od samego początku gdy pracujemy ze sobą, jesteśmy wobec siebie szczere, jeszcze nigdy się nie pokłóciłyśmy, to co nas boli od razu sobie mówimy. Słuchaj Adam, Aga choć trenuje boks, jeszcze nigdy nas nie pobiła (śmiech).
Agnieszka Maksyjan: Nie mów hop bo wszystko się jeszcze może wydarzyć (śmiech).
AD: Czy od początku wiedziałyście, że przyjdzie Wam wykonywać muzykę dance, stricte popową?
Patrycja Wódz: Tak. Od początku wiadomo było, że wszystkie lubimy tańczyć, że będziemy starały się robić show i na taki rodzaj muzyki
i występów byłyśmy przygotowane.
Monika Niedek: Poza tym w życiu trzeba wszystkiego spróbować. Ten album będzie typowo taneczny, myślę, że zaczniemy eksperymentować na drugiej płycie, trochę z innymi stylami, może więcej będzie ballad...
AD: Jeszcze nie ukazał się pierwszy materiał, a Wy już planujecie
drugi. Brawo! 3 lutego do sklepów trafia debiutancki krążek, co dalej?
Agnieszka Maksyjan: Przede wszystkim promocja albumu zatytułowanego "Made For Dancing", spotkania z dziennikarzami
i fanami oraz mnóstwo koncertów. Teraz oczywiście nie pamiętam co
i gdzie, niemniej zapraszamy na naszą stronę www.queens.pl, a tam wszystkie bieżące daty koncertów można wyczytać. Zapraszamy na naszą stronę także ze względu na dużą ilość zdjęć, newsów, jest
tam wszystko co tylko fani chcieliby o nas wiedzieć.
Monika Niedek: A od weekendu zapraszamy do sklepów po płytę,
o której wspominałeś, bo jest fantastyczna i jak ją odwiedzający www.fabianski.com.pl zakupią, przekonają się, że nie kłamałam. Dążyłyśmy do tego by materiał, który się na niej znalazł był miły
dla ucha, optymistyczny i przyjemny. Udało się nam. I zapraszamy wszystkich fanów 3 lutego o g.17 do Empiku Megastore Junior
w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej, gdzie wystąpimy z mini
recitalem i będziemy podpisywać nasze płytki!
AD: Jest Atomic Kitten, Sugababes, teraz Wy. Jak czujecie się na tle
tych zachodnich dziewczęcych grup?
Monika Niedek: Jesteśmy trzema dziewczynami z powerem!
Premierowy materiał nagrałyśmy po polsku i po angielsku, chcemy
z nim jeździć po świecie, nie boimy się tak renomowanej konkurencji.
Agnieszka Maksyjan: W wakacje ukaże się specjalna edycja płyty
z remiksami naszych utworów, na pewno spodoba się europejskim dj'om.
AD: Właśnie. Jak to jest z remiksami, które spotkać można na każdej
b-side's kolejnego Waszego singla. Czy macie wpływ na taką lub inną jego wersję, że akurat miksował ten lub inny dj?
Monika Niedek: Współpracujemy z wieloma dj'ami, poza tym ciągle nadsyłają do PAM-u swoje interpretacje naszych kompozycji. Po zebraniu materiału spokojnie sobie siadamy, słuchamy i wspólnie decydujemy, że ta wersja będzie wydana w tej postaci, inną
odłożymy i tak dalej.
Patrycja Wódz: Bardzo cieszymy się, że na każdym z singli jest po cztery, pięć wersji naszych piosenek, nie wiem jak będzie na tej płycie
w wakacje, ale tu (singel "I Fell In Love"- przyp.AD) jest i latino i klubo- wa, o to nam chodziło!
AD: Kolejne pytanie, znów trochę o Wasz wygląd. Ostatnio pojawiło
się w naszym kraju mnóstwo dziewczyn, które pięknie wyglądają, ale gorzej idzie im śpiewanie. Czy nie boicie się, że i Was zaszufladkują
do tej samej kategorii- choć wiem, że ze śpiewem u Was nie ma najmniejszego kłopotu.
Agnieszka Maksyjan: Tak jak mówisz, na razie jesteśmy odbierane negatywnie, każdy kto z nami rozmawia, chce byśmy udowadniały,
że nie fałszujemy. My musimy jednak przekonać ludzi do siebie. Ja
nie lubię niczego udowadniać, ale okazuje się, że zwyczajnie nie
mamy innego wyjścia.
Monika Niedek: Sama obecność w Queens to dowód na nasze możliwości, ale nie każdy wie, co musiałyśmy zrobić, ile nas
kosztowało pracy, by pojawić się w zespole.
Patrycja Wódz: Jak ktoś tańczy, śpiewa i dobrze wygląda, to
w naszym kraju uznawane jest to za niemożliwe. Tak już jest.
Musimy to zmienić, może taka jest nasza misja?... (śmiech)
AD: Ostatnie pytanie, czy czujecie się już Królowymi? A przy okazji
skąd taka nazwa?
Patrycja Wódz: Chodzi nam o to, by ludzie z nami świetnie się
bawili, rozumieli nas, to jest najważniejsze, a nie jak się czujemy. Chciałybyśmy być Królowymi sceny...
Agnieszka Maksyjan: Queens było nazwą roboczą Polskiej Agencji Muzycznej, tak napisane było w formularzu. Potem powstało hasło, abyśmy wymyśliły naszą nazwę. Powiedziałyśmy PAM (akurat są to pierwsze litery naszych imion), że skoro napisaliście Queens, niech
więc tak pozostanie i już, widocznie tak ma być!
Rozmawiał - Adam Dobrzyński
|